Nowa kolekcja super psich matek

Pierwsza kolekcja super psich matek czyli miękkich, dwustronnych kocyków z wypełnieniem pojawiła się w sklepie Psiamatka.pl w sierpniu 2015 roku.  Od prawie dwóch lat to nasz nie kwestionowany bestseller, a niektórzy nadają naszym kocykom miano kultowych. To ogromnie cieszy, ponieważ szyjemy je z naprawdę najlepszych materiałów dostępnych na rynku,wszystko po to by pieski były zadowolone, a właściciele usatysfakcjonowani z zakupu.

Nowa kolekcja o wdzięcznej nazwie Boho&Bahama to kolekcja, która po raz pierwszy nie ma motywów w pieski. Wychodzę na przeciw oczekiwaniom Klientów, którzy o takie kocyki prosili. Obie wersje nowej kolekcji są wykonane z gładkiego, oryginalnego minky (brąz i zieleń) oraz wytrzymałej bawełny mix poliester. Naszymi modelkami były Lexi z Wymarzonego psa oraz Nala z Feel The Magic with Border Collies. Jej efekty oceńcie sami 🙂

Nala – Wersja Boho

Nala – Wersja Boho

Lexi – Wersja Bahama

Lexi – wersja Bahama

Nowa Kolekcja Boho& Bahama – Psiamatka.pl

Jeśli się Wam podoba, to zapraszam do sklepu 🙂

Czytaj więcej

Psiamatka na 2017

Pod koniec roku 2016 poprosiłam osoby na naszym fanpage o uzupełnienie krótkiej ankiety na temat sklepu Psiamatka.pl, a także zapytałam o to czego psiarze poszukują dla swojego psa/psów. Tak! Chcę w 2017 roku stworzyć nowe produkty i Wasze sugestie oraz potrzeby były dla mnie niezmiernie ważne. Jesteście skarbnicą pomysłów <3 Miałam też swoje, nim poprosiłam o ankietę i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że myślę w dobrym kierunku 😉 Jakie jeszcze zmiany czekają sklep Psiamatka.pl w 2017 roku, o tym przeczytacie poniżej.

Metody wysyłki

W końcu będą nowe metody wysyłki, piszę „w końcu”, bo od początku działania sklepu wysyłałam wszystko pocztą polską priorytetem, i byłam zadowolona. Paczuszka nadana jednego dnia do 14:00 na 99% była dostarczona następnego dnia we wskazane miejsce. Całkiem nieźle – biorąc pod uwagę cenę, ale rozumiem, że KURIER też by się przydał. Pomyślę również o paczkomatach i odbiorze osobistym. Póki co działamy z domu na warszawskim Mokotowie i odbiór osobisty jest możliwy po wcześniejszym umówieniu się, ale wolałabym Was przyjmować we własnym butiku 🙂

 Money

Z rzeczy formalnych, dojrzałam też do nowych form płatności, i takie na pewno w sklepie się pojawią. Ma być wygodnie i sprawnie, więc szybkie przelewy na pewno będą dostępne. Niewiele osób skarżyło się na ceny, ale zawsze takie komentarze zwracają moją uwagę – bo moim założeniem było przygotowanie produktu, który jest korzystny cenowo dla odbiorcy, przy jednoczesnym perfekcyjnym wykonaniu. I chciałabym jeszcze raz podkreślić, że psia matka to nie jest zwykły kocyk. Nasze kocyki są naprawdę świetne, nie trzyma się ich sierść, są mega trwałe i łatwe w praniu – kto ma ten wie, a kto nie ma i się waha niech przeczyta te przemiłe opinie:

„Jesteście najlepsi 😀 mam kilka waszych produktów i wiem ,że na prawdę robicie kawał dobrej roboty:)”

„Macie super pomysł Psiamatka ☺ cieszę się, że trafiłam na Was i mamy już za Kropką 2 kocyki ☺”

„Mam jeden kocyk i rzeczywiście nie obłazi sierścią! A przynajmniej łatwo ją usunąć. Przydałby się drugi na wyjazdy ;)”

„Fantastyczna jakość produktów – pranie zupełnie bezproblemowe, zachowują kolor i kształt. Gratuluję.”

Logo

Największą rozkminkę miałam i mam (!) z logo, które chciałabym zmienić i teraz sama nie wiem co z tym fantem zrobić, bo aż 95% osób logo się podoba. Natomiast zgadzam się ze wszystkimi uwagami od osób, którym logo się nie podoba, bo mam podobnie, sama widzę minusy tego logo..

More details please

Z rzeczy, które mnie zaintrygowały to to, fakt, że 15% osób potrzebuje bardziej szczegółowych opisów produktów. I obiecuję się nad tym popracować, ale naprawdę jestem ciekawa, jakich szczegółów w obecnych opisach nie uwzględniłam. Będę wdzięczna za podpowiedzi, możecie pisać w komentarzach pod tym wpisem, albo bezpośrednio na kontakt@psiamatka.pl

Nowe wzory

Ponad 96% podobają się nasze wzory w pieski – co mnie ogromnie cieszy, ale również cieszy mnie fakt, że 73% osób chciałoby inne wzory i tak! w 2017 w naszym sklepie pojawią się nowe wzory na psich kocykach. Najbliższa kolekcja będzie już nie-w-pieski 🙂 i obiecuję, że kolekcja będzie super 😉

Nowe produkty

„Proszę rozszerzać ofertę bo Pani produkty są fantastyczne.”

„Fajne jest to że Wasze produkty są inne, ale wciąż jest ich za mało (…)”

„Życzymy głowy pełnej pomysłów (choć nie wiem czy wtedy już nie pęknie, bo teraz widać, że już jest pełna 🙂 ) i radości z tworzenia.”

Dziękuję za liczne ciepłe słowa i kibicowanie bym projektowała nowe produkty. Na pierwszy ogień pójdzie materacyk, który już konstruuję od pewnego czasu. Oczywiście ma to być produkt bliski ideału, spełniający wszechstronne potrzeby, więc testujemy, wybieramy i dajcie nam jeszcze trochę czasu, ale lada moment wypuścimy coś naprawdę fajnego 😉 Btw często używam liczby mnogiej i w sumie to sama nie wiem co mam na myśli ( może mnie i Noasia :D), ale prawda jest taka, że właściwie wszystko robię sama (Psiamatka to jedna osoba 🙂 więc jakby na to nie patrzeć mam sporo pracy 🙂 Wracając do nowych produktów, to chciałabym skupić się na produktach do spania i leżakowania dla psiaków i głównie takie rzeczy będzie można znaleźć w asortymencie naszego sklepu. Nie będziemy robić smyczek, choć dużo osób ich poszukuje, ale na pewno pomyślimy o macie do samochodu!

Wyrazy uwielbienia

Pozwalam sobie zamieścić tylko kilka przemiłych cytatów, które wyczytałam z ankiet. Serce rośnie i chęć do pracy jeszcze bardziej gdy człowiek jest doceniany. Projekt Psiamatka.pl to nie tylko sklep internetowy, ale projekt życia, sposób na życie – idea pięknych i użytecznych produktów dla psów podbiła wielu psiarzy i za to ogromnie DZIĘKUJĘ.

„Jesteście ekstra 😉 uwielbiam to, że rzeczy dla psów mogą być piękne.”
„Fajnie że jesteście! :-)”
„Lubię Was :-)”
„Macie super rzeczy, jakbym mogła kupiłabym wszystko :)”

„Dzięki, że jesteście! Psie matki są ekstra. Kiarutek potwierdza 😊”

„Shiba Juki pozdrawia kolegę Noah ;)”

„Kocham Was :*”

„Urzeczywistnienie swoich marzeń poprzez prowadzenie Psiamatkowego sklepu kierowanego miłością do swojego pupila i chęcią dzielenia się swoimi pomysłami z innymi miłośnikami zwierząt, to bardzo odważne i piękne. Szczerze gratuluję pomysłu i zawsze z miłą chęcią odwiedzam stronę na fb, żeby zobaczyć co nowego słychać.”

„KOCHAM SWOJEGO PUPILA:)”  – no ba, to podstawa 😀

Kocyk do rozdania był tylko jeden i trafia do..

Asia.Osinska – napiszę maila w tej sprawie 🙂

Cudownego roku 2017! <3

 

Czytaj więcej

Oryginalny prezent dla psiarza

Zawsze gdy jestem gdzieś w sklepie, psie motywy od razu wpadają mi w oko.  Czas świąteczny przed nami i jeśli tylko szukacie fajnego prezentu dla znajomego psiarza/psiarki to na pewno znajdziecie tu ciekawe propozycje. Niektóre mam osobiście i z czystym sumieniem polecam, inne są na mojej liście marzeń i znacząco mrugam do świętego Mikołaja 😉

Outfit z psim motywem

Uwielbiam! Od sweterków po koszulki, czapki ba nawet buty. Oczywiście nie mam całej garderoby w psie łapki ( no chyba, że Noasiowe 😉 ale szczerze doceniam firmy, które dbają o psiarzy. Nadal na naszym polskim rynku jest mało firm specjalizujących się w takich ubraniach, ale kilka jest. Podaję namiar na RottLove, w której zakupiłam szare spodnie dresowe – mój niezbędnik na spacery. Prawdopodobieństwo, że gdy spotkacie mnie na spacerze będę mieć na sobie właśnie te spodnie jest naprawdę wysokie! I żeby nie było są przeze mnie regularnie prane 😉 Nadal wyglądają świetnie, są mięciutkie, a psia łapka na tylnej kieszeni dodaje im mega uroku. Z serca polecam, a na hasło PSIAMATKA macie -10% na zakupy w sklepie RottLove. Sprawdźcie, bo mają też inne części garderoby, również dla panów.

jesteśmy w Parku Brodnowskim, nie pada! zapraszamy! #kocyk #dogblanket #rally-o #psiezawody #mistrzostwa @rottlove_official

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Psiamatka (@psiamatka)

rottlove

ROTTIEPANTS – www.rottlove.pl

 

Kolejne propozycje to piękny, delikatny szal w Sznaucerki, który znalazłam w SOLAR, aktualnie w promocji! Z takim samym wzorem możecie nabyć też bluzkę i kurteczkę 🙂

Koszulki w pieski również należą do moich faworytów. Koszulkę z CHIHUAHUA ma w swojej ofercie firma Saint Noir dostępna na Zalando. I choć nie jestem opiekunką małego pieska, z przyjmnością bym w takiej koszulce chodziła. Dla fanek mopsów też się coś znajdzie 🙂

A jeśli szukacie drobiazgu w pieski to obejrzyjcie skarpetki o znaczącej nazwie Dog Affair firmy ManyMornings.

skarpety-many-mornings-dog-affair-00-1280c

Dog Affair – ManyMornings

 

15129858_1157144141000321_311584062_n

SAINT NOIR – CHIHUAHUA fot. Zalando

 

solar-sznaucerek

SOLAR – BLUZKA

szal-solar

SOLAR – SZAL – 100% wełna

 

Adoptowałam Wilka

Jeśli zależy nam na ambitniejszym prezencie, to z całą pewnością takim będzie adopcja WILKA na stronie WWF. Jak wiadomo wilk to dziki brat psa, więc szczególnie dla fanów ras pierwotnych wydaje się to być atrakcyjna sprawa. Można zdecydować się na adopcję jednorazową, albo z płatnością co miesiąc – przy jednej i drugiej wersji dostaniemy wydrukowany, imienny certyfikat, który możemy sobie oprawić w ramkę. Fajna opcja, dla ludzi, którzy cenią pomoc charytatywną i los zwierząt nie jest im obojętny. Adopcja jest oczywiście symboliczna, ale pomysł mi się podoba. Pierwszy raz dowiedziałam się o nim w Wilczej Ostoi, gdzie zobaczyłam taki oto piękny certyfikat.

słyszeliście o adopcji wilka?!? #wwf #psiamatka #psiarze na zdjeciu certyfikat z #wilczaostoja ✨

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Psiamatka (@psiamatka)

Czy są tu jacyś kawosze?

Kolejny prezent z nutką wsparcia dla zwierzaków to kawa i akcesoria amerykańskiej firmy Grounds & Hounds Coffee Co. 20% z przychodu firmy jest przeznaczone na zatrzymanie uśmiercania psów, których nie udaje się adoptować w określonym czasie. Sprawa jest dość skomplikowana, ale z całą pewnością kupując kawę (100% fair trade) lub kubki oferowane przez tą firmę przyczyniamy się do pomocy psom z terenu USA.  Kawy mają ciekawe nazwy i pewnie też nieźle smakują, jeszcze nie próbowaliśmy.

groundhound

żródło: Grounds & Hounds Co.

 

A może coś do 20 zł?

Jeśli zależy nam na dowcipnym i niedrogim gadżecie poniżej 20 zł, albo dodatku do większego prezentu to polecam Bazgrołki dla psiarzy. To taka uzupełnianka, malowanka dla dużych dzieci i małych dorosłych 🙂 Odstresowuje, relaksuje i wprowadza w dobry humor. Niektóre z zadań, które możemy znaleźć w grubym brulionie to np. narysuj znajomych swojego psa 😉 narysuj jamnika/buldoga/greyhounda krok po kroku, zaprojektuj opakowanie na psie chrupki, wymyśl oryginalne imiona psa itp. Jest tam sporo podpowiedzi i inspiracji, a każdy może mieć swój własny, ultra osobisty zeszyt pełen psich sucharków 😀 Ja swoje nabyłam tu i będę wypełniać w jesienno-zimowe wieczory.

bazgrolki-dla-psiarzy

Bazgrołki dla psiarzy – 128 stron bazgrołków 🙂

 

W tym domu mieszka psiarz

Wiem, że prawdziwi psiarze mają hopla na punkcie swojej identyfikacji. Fajnie jak od pierwszego wrażenia wiadomo, że ktoś jest psiarzem, a w tym domu mieszka pies. U nas nawet przed drzwiami wejściowymi sygnalizuje to wycieraczka w psy 😀 Rodzima firma z Wrocławia „Pan Lis” oferuje autorskie plakaty z dźwięcznymi manifestami „Mój pies moja duma” albo (mój ulubiony) „Pies i dziewczyna – normalna rodzina”. Zresztą zobaczcie sami jak to wygląda, a pod zdjęciami znajdziecie niespodziankę. Przy okazji polubcie Pana Lisa, na Insta, fejsie, youtubie i gdzie się da bo fajni są 🙂

panlis2_o-1

Plakat – Mój pies moja duma – Pan Lis

panlis_o-1

Bardzo normalna 🙂 – Pan Lis – Plakat

 

Dla moich czytelników specjalna zniżka -15% na hasło PSIAMATKA na wybrane psiarskie plakaty od Pana Lisa do 10 grudnia. Wybierajcie i zamawiajcie <3

 

bestdogever

Mam nadzieję, że mój best ever nie obrazi się, że to linkuję – Pan Lis

 

A może Klasyka z nutką ekstrawagancji?

Na zakończenie klasyczny prezent dla psiarza – obroża dla jego psa. Im bardziej oddaje charakter opiekuna i psa, tym bardziej będzie to prezent trafiony. Już dawno temu natknęłam się na dość popularne w USA zestawy friendship collar – są to mianowicie obroża dla psa i bransoletka dla opiekuna, oba z takim samym motywem. Podpowiadam polskim firmom (mrugam do Warsaw Dog 😉 aby wprowadziły takie cudeńka, bo z całą pewnością będzie to hit. Póki co można je zamawiać z zagranicy, ale dostawa jest gratis powyżej 35 Euro.

friendshipcollar-2

źródło: http://friendshipcollar.com/uk

friendshipcollar

źródło: http://friendshipcollar.com/uk

 

A gdybyście jeszcze nie znaleźli tego czego szukacie to zapraszam do Strefy Zwierząt na targach SLOW WEEKEND 10-11 grudnia w Warszawie, gdzie będzie Psiamatka z kultowymi kocykami.. To już 6 edycja targów, tym razem pod hasłem #kupujlepszeprezenty 🙂

Czytaj więcej

Warmia – weekend z psem

To nie będzie tylko wpis o fajnym wyjeździe z psem, to będzie również wpis o odczarowaniu miejsca i lęków dzieciństwa z nim związanych. Jesteście ciekawi? To zapraszam do lektury 🙂

Na Mazurach spędziłam połowę mojego dzieciństwa. Co wakacje wyjeżdżałam do babci, na 3-4 tygodnie, czasem prawie dwa miesiące. O ile u samej babci nie było tak źle, o tyle w ośrodku wczasowym do którego regularnie jeździliśmy było koszmarnie 😉 Uroczo położony, w środku lasu, nad samym jeziorem miał swoje wady: domki były z dykty, pachniały zgnilizną, w środku było mnóstwo pająków i wszelkich innych owadów… Nocą robiło się tam naprawdę ciemno i straszno. I jako małe dziecko naprawdę się bałam tych wieczorów i nocy oraz tych wszędobylskich pająków. Jak większość lęków dzieciństwa, prawdopodobnie i mój nie był dość dobrze wyartykułowany, ale na dziś dzień stwierdzam także, że mógł być po prostu bagatelizowany. Bo co tam, że ciemno, zimno, pająki i bez mamy? Jesteśmy na Mazurach i ma być fajnie! Dlatego też, gdy usłyszałam, że na wypad weekendowy – NIESPODZIANKA organizowany specjalnie dla mnie jedziemy w tamte rejony pomyślałam sobie krótko ” O nie ! ” 🙁 Naprawdę były momenty, że chciałam odwołać ten wyjazd. Ale wiedziałam, że jadę w doborowym towarzystwie pięciu fajnych babek i stwierdziłam, że kiedyś muszę zmierzyć się z mrocznymi duchami dzieciństwa. I tak jadąc w nieznane spodziewałam się najgorszego. Na dobrze znanej trasie wyjazdowej z Warszawy, w którymś momencie skręciłyśmy i wtedy okazało się, że jednak nie Mazury tylko Warmia i może trochę odetchnęłam. Ale gdzieś w mojej głowie Mazury zawsze były łączone z Warmią i nie dokońca je odróżniałam.


Na miejsce dojechałyśmy po zmroku. Wszędzie było głucho, ciemno, a my gnałśmy przez jakieś pole do domu, którego tak naprawdę nie mogłam zobaczyć bo nic nie było widać 😉 Zaczęły się moje lęki 😀 dodatkowo Noasiek nie wysikany, nic tylko uciekać 😉 Na szczęście w domu, czekała na mnie moja siostra, kominek/koza był rozpalony, wysikałam Noaśka, otworzyłam piwo i stwierdziłam, że muszę przeżyć do rana, bo nic już w tym szczerym polu nie wymyślę. Dom do którego zostałam przywieziona ma 100 lat i nazywa się Butterfly Factory. Ogromna salono-jadalnia podobno przypomina wnętrza Nienawistnej Osemki – Tarantino. Ja bym je nazwała stylowym. Reszta pomieszczeń jest dość minimalistyczna ( w sumie to 4 sypialnie, dwie z nich z łóżkami małżeńskimi) łazienka i wnęka kuchenna. W domu czuje się atmosferę starego miejsca i tego, że czas się zatrzymał. Nie jest to może mój ulubiony styl wnętrzarski, ale naprawdę nie można odmówić mu uroku i tego czegoś. Przez ogromne okna widać pola i otaczające lasy. Jest CICHO, latają motyle a o poranku są ogromne mgły i rosa. Jeśli, ktoś ma ochotę zapomnieć o całym świecie to jest to miejsce idealne do tego.


butterfly

butterfly_factory

źródło zdjęcia: www.naszekwatery.pl

 

Następnego dnia obudziłam się skoro świt i zrobiłam długaśny spacer po polach i łąkach w porannej rosie (kalosze obowiązkowo!). A po spacerze usiadłam z kawą na jednym z dwóch ganków należących do domu i zaczęłam odpoczywać 🙂 Noaś o dziwo czuł się tam dobrze, choć nie jest o koneserem starych domów, więc zadecydowałam, że zostaję i zobaczę co będzie dalej.

dom2

W domu jest fajnie wyposażona kuchnia oraz grill, ale do najbliższego sklepu jest dość daleko, więc najlepiej przyjechać zaopatrzonym w podstawowe produkty (tak jak i zrobiły moje współtowarzyszki) by bez zbędnego wysiłku zjeść śniadanie.

Następnego dnia pogoda nam dopisała i pojechałyśmy do wcześniej zarezerwowanego CAMP SPA. To nietuzinkowe SPA w lesie! Można się relaksować i poddawać zabiegom w otoczeniu natury. Psy mile widziane 🙂 Dlatego też wszędzie towarzyszył mi Noaś. Więcej o tym miejscu możecie przeczytać tutaj. Serdecznie polecam, pewnie w przyszłym sezonie ponieważ jest ono otwarte od maja do września.

campsa3

Warmia mnie zachwyciała: swoją naturalnością, dzikością i magią ukrytą w przyrodzie. Nie ma nic wspólnego z zatłoczonymi kurortami. Slow Life pełną gębą. Jest tam mnóstwo gospodarstw, które specjalizują się w wyrobach z rodzimych dóbr. Lawendowe pole, Różane Wzgórza, Kwaśne Jabłko – to tylko niektóre z nich. Jeśli macie ochotę poczytać o ludziach, którzy tam mieszkają i co ich sprowadziło w to miejsce polecam artykuł z Wysokich Obcasów.

Warmia ( a może i Mazury 😉 została odczarowana i z przyjemnością tam wrócę. W weekend 30-2 października odbywa się tam festiwal Sztuka w Obejściu to dobra okazja by odwiedzić to miejsce. Polecam!

PS: Pająków nie było, ale za to jakie kleszcze! Zabezpieczenie przeciwkleszczowe obowiązkowe!

 


Czytaj więcej

Zakochany pies – dog in love

Dwa pierwsze tygodnie stycznia upłynęły nam pod znakiem dziwnych przypadłości Noasia. Kilkudniowa alergia po zmianie karmy przemieniła się w wielodniowe zakochanie mojego psa. Jedno z drugim nie miało związku, ale spowodowało, że kilka dni mieliśmy „wyjęte z życia”. Nie było to pierwsze zauroczenie psiaka, ale nigdy wcześniej nie przybrało takich rozmiarów. Ciągłe pobudzenie, popiskiwanie, brak apetytu, niespokojny sen to tylko kilka objawów tego stanu. Najbardziej uporczywe było budzenie w nocy i namolne domaganie się spaceru, czasem nawet dwa razy w nocy…. Jak zwykle nie ustaliłam kto jest wybranką Noaśka i raczej było to zwyczajne „zawąchanie” na spacerze.

Z nostalgią wspominałam pierwsze zakochanie dorastającego Noasia, które skoncentrowało się na porannym wyciu ok 5 rano, szybkim spacerze, a potem, pomijając fakt, że Noaś nie jadł jakieś 3 dni (robił wyjątek tylko dla surowego mięska) i był dość ospały to z miną męczennika spędzał całe dnie na tarasie. Tym razem było zupełnie inaczej, kompletnie nie mógł sobie znaleźć miejsca i ciągle popiskiwał – doprowadzało mnie to szaleństwa i tworzyło w mojej głowie czarne scenariusze (że cierpi, że na coś choruje itd.) Po kolejnej nieprzespanej nocy znów zaczęłam myśleć o kastracji bo tak się nie da żyć! Przez kilka dni jadł bardzo sporadycznie, pomimo moich szczególnych zabiegów w tym zakresie. Wielokrotnie musiałam sobie powtarzać, że przecież z głodu nie umrze..

Rozczuliły mnie słowa jednej internautki, która tak opisuje swojego psa i jego zakochanie:

Cześć, Mój Albert też się kiedyś zakochał na poważnie. Tęsknił za swoją wybranką, piszczał jak czuł że ona przyjechała i jest za płotem, czuł to przez grube mury. Jego ukochana przyjeżdżała ze swoim panem pod nasz dom, bo naprzeciwko pracowała jej Pani, a mąż przyjeżdżając po żonę po pracy przywoził sunię. Sunia była młodziutka i śliczna, podobna do mojego Albercika. Mój pies tak się na nią napalał, całował ją i wyciągał mnie z domu jak tylko ją poczuł w pobliżu. Teraz miał jeszcze kilka innych miłości ale nie tak wielkich jak tamta. Teraz kobiety traktuje przejściowo, jak go nie chcą to traci zainteresowane. Oczywiście że zwierzęta, psy, kochają tak samo jak ludzie. W końcu nas też bardzo kochają i są na to ewidentne dowody, to dlaczego nie miałyby kochać się nawzajem? Też mają uczucia i emocje  Ofelia 1959

Pomijając literalne rozumienie miłości u naszych pupili, ” (…) pies swoje „zakochanie” traktuje dosyć odmiennie. Posiadanie przez psa partnerki nie jest dla niego spełnieniem marzeń, symbolem prestiżu czy statusu społecznego. Natomiast instynkt plus działanie hormonu płciowego – testosteronu są dla niego wystarczającymi i bardzo silnymi bodźcami. Kora mózgowa i tzw. neurologiczny ośrodek przyjemności (zwany też układem nagrody) szybko przetwarzają te bodźce w chęć podjęcia konkretnych działań i w miarę możliwości psa podjęcie tych działań. Stąd właśnie nawet u najbardziej posłusznych psów biorą się ucieczki za ogrodzenie posesji czy też wyrywanie się na spacerach w kierunku suczki będącej w rui. ” (cały artykuł na temat kastracji psów).

Na szczęście po chyba tygodniu (!) wszystko wróciło do normy i znów mam spokojnego Noaśka, który po za wieczornymi głupawkami jest w domu dość stabilnym, nienarzucającym się psem. Wrócił apetyt, a nawet wystąpiło awanturowanie się o jedzenie i Psiamatka jest cała szczęśliwa 😀

Nasze tipy aby pies, niekastrowany samiec się nie zakochał:

-> unikanie wąchania i wylizywania (sic!) sików na spacerze

-> unikania suczek w trakcie cieczki

-> długie spacery, zabawy z psem – tak by pozytywnie go zająć, by nie szukał zbędnych wrażeń 😉

-> jeśli już się zdarzy, że pies ma kontakt z sunią w trakcie cieczki i reaguje na nią, po powrocie do domu, należy maksymalnie zająć jego uwagę i zmysły do tego przyda się śmierdzący smaczek. Wyczyszczenie psa z ewentualnego zapachu cieczkującej suni również może być pomocne.

A jeśli już do zakochania dojdzie. No cóż… 🙁 niestety trzeba ten stan przeczekać. Nie potęgować wrażeń zmysłowych psa, czasem nawet zmienić trasę spacerową, by regularnie nie inhalował się rozkosznymi zapachami. Szczerze mówiąc nie potrafię wyobrazić sobie ekstremalnej sytuacji, że np. nasz sąsiad za ścianą ma suczkę w trakcie cieczki. Napiszcie jak sobie radzicie, jeśli macie podobne doświadczenia 🙂 A czy sunie w okresie cieczki mają jakiś repertuar nieznośnych zachowań?

Czytaj więcej

Smycz miejska – Psiamatka poleca

Nie jest tajemnicą, że większość spacerów robimy na Flexi. Wyczerpująco o tego typu smyczkach opowiada Magda z kanału Psi świat w swoim filmiku. Dla nas osobiście Flexi to sposób na bezpieczny spacer na smyczy, która zapewnia swobodę Noasiowi, a mi pewność, że nie zwieje 😉 Natomiast uwielbiamy smycze tradycyjne a) ponieważ ładnie wyglądają b) są niesamowicie wygodne na spacerach miejskich, gdy potrzebuję mieć psa „pod ręką”. Takie smycze zawsze używamy gdy idziemy do kawiarni, na wizytę u weterynarza lub na spacer za miasto gdzie pies jest przypięty przez chwilę, a potem można go swobodnie odpiąć.

Ze smyczy tradycyjnych chciałam Wam napisać o trzech, które używamy i lubimy. Pierwsza z nich to smyczka Berry Zoo. Posiadamy smyczkę Grey Silver classic (długość: ok 150 cm, grubość liny: 12 mm.) Jest to ręcznie wykonana, klasyczna smycz, która wg producenta zapewnia trwałości i odporności nawet na bardzo silne ciągnięcie, dzięki zastosowaniu mocnych splotów oraz odpornego na korozję chromowanego osprzętu. Smyczkę Berry Zoo, używamy od prawie roku – przez ten czas właściwie zupełnie się nie zmienił się jej wygląd. Doceniamy jej elegancki look i minimalizm.

berryzoo2

Grey Silver Classic – Berry Zoo

Kolejną smyczką, którą uwielbiamy i ostatnio głównie z nią ruszamy w miasto to smycz Warsaw Dog. Jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami Mystic Aztec Grey o długości 180 cm (szerokość taśmy 2,5cm)  z żółtym karabińczykiem 😀 Smycz wykonana jest z trwałej, przyjemnej w dotyku taśmy poliestrowej, którą bez problemu można prać w pralce. Mocno kibicowałam nowo powstającej marce i oczywiście byłam bardzo ciekawa jej produktów. Nie zawiedliśmy się 🙂 Pomimo tego, że karabińczyk jest dość duży, a Noaś raczej średni bardzo szybko przyzwyczaił się do chodzenia na łorsołdogu i chyba mogę powiedzieć za niego, że jest to jego ulubieniec. Smycz to dla mnie również element outfitu i gdy mam ochotę wyglądać „fajnie” wybieram warsawdoga 😉

warsawdog

Smycz miejska Mystic Aztec Grey – Warsaw Dog

Trzecią z naszych smyczek jest wielofunkcyjna smycz WILD WOOF w ślicznym fioletowo-pomarańczowym kolorze. Jest wykonana z 2,5 cm polipropylenowej taśmy (a właściwie dwóch zszytych ze sobą). Smycz można przepinać tak, że jej długość kształtuje się od 150cm do 300cm. Jest bardzo ładnie wykonana, i choć my używamy jej głównie na spacerach po mieście, zdecydowanie poradzi sobie w innych cięższych warunkach, ponieważ okucia rymarskie jak karabińczyki, kółka i półkola odlane są z 100% brązu, których Skandynawowie używają na morzu. Gdybym jeszcze raz wybierała smyczkę wildwoof, wybrałabym tę pojedynczą dedykowaną dla psów ras średnich, bo jak by nie patrzeć Noaś gigantem nie jest 😉 Opcja „wolne ręce” zdecydowanie przydaje się przy noszeniu toreb z zakupami, albo czekaniu pod okienkiem na jedzonko na wynos ^^

wildwoof3

Smycz przepinana podwójna – WILD WOOF

wildwoof4

 

Podsumowanie:

Wszystkie wymienione smycze polecamy i lubimy, jednak ze względu na długość 180cm (bez konieczności przepinania) aktualnie najchętniej korzystamy z Warsaw Dog. Taśma jest wytrzymała i lekka jednocześnie, co dla nas ma ogromne znaczenie, bo Psiamatka kobietą jest i ciężkich smyczy nie lubi 😉 Na ten moment czaimy się na nowy kolorek Shine in Apricote, który pewnie sprezentuję Noasiowi (a może sobie 😉 ) na Mikołajki. Wszystkie zaprezentowane smycze to polskie produkty co również ma dla nas znaczenie 😛

A jakie są Wasze ulubione smyczki? Czy macie różne smycze na różne okazje?

And last but not least! Emiko, którą częstuję smaczkiem na zdjęciu tytułowym to panienka Shiba Inu, prywatnie wybranka serca Noasia 😉

*wpis nie jest sponsorowany przez żadną z wymienionych firm, a opinie wyrażone we wpisie są subiektywne, zdjęcia produktów pochodzą ze stron: www.berryzoo.pl www.warsawdog.com www.wildwoof.pl

Czytaj więcej

Moje życie z Pierwotniakiem – 2 lata z Shiba Inu

Długo rozmyślałam co znajdzie się w tym wpisie. Czy ma to być bardziej poradnik dla osób, które myślą  o  posiadaniu psa rasy Shiba Inu, czy może raczej zapis moich indywidualnych doświadczeń. I prawdopodobnie będzie to mix jednego i drugiego 🙂 więc z góry ostrzegam, że wpis może być trochę chaotyczny 😉

Na początku powinnam zapewne napisać dlaczego zdecydowałam się na psa rasy Shiba Inu, która w Polsce jest dość rzadka i właściwie najlepiej zaklepać szczenię w jednej z niewielu hodowli. I szczerze powiem, że nie znam odpowiedzi na to pytanie 😛 Jakoś wczesną wiosną dwa lata temu pojawił się pomysł posiadania psa i ja na rympał powiedziałam, że „Jeżeli już to Shiba”. (Z Shibą miałam przypadkowy kontakt jakieś 10 lat temu – jeden z moich ówczesnych sąsiadów, miał Shibę, a ja spotykałam ich w windzie, i zawsze wydawało mi się, że to taki mały, grzeczny, uroczy piesek 😛 ) Jak sami widzicie nie była to decyzja przemyślana, długo wyczekiwana, czy nawet moje marzenie. Oczywiście przeczytałam informacje na temat tej rasy, które można było wówczas znaleźć w internecie, ale gdy napotkałam wpis na forum, że Shiba Inu nie jest na pewno rasą dla początkujących psiarzy, zupełnie to zignorowałam… I dopiero kilka tygodni po przywiezieniu shibulca do domu natknęłam się na rzetelny i wyczerpujący opis rasy oraz postępowania z psem rasy Shiba Inu ( autorstwa Joli, właścicielki Championa Zakiego, a obecnie mojej dobrej znajomej 🙂 ) który myślę, że sporo by zmienił, gdybym go przeczytała odpowiednio wcześniej.

28 października 2013 w moim domu pojawiło się 8 tygodniowe szczenię rasy Shiba inu, płci męskiej a mówiąc wprost był to diabeł wcielony w czystej postaci, który gryzł, drapał, piszczał i nie spał po nocy, reagował awersyjnie na dotyk i wiele bodźców ze świata zewnętrznego, brakowało właściwie tego, żeby rzucał się na twarz i odgryzał nos… Przez pierwsze dwa tygodnie myślałam, że oszaleję, a potem już nie pamiętam, albo rzeczywiście oszalałam, albo pokochałam bydlaka. Na pewno nie jest bez znaczenia to, że trafił mi się bardzo silny samiec rasy pierwotnej, i wszystkie osoby, które mają do czynienia z pierwotniakami i silnymi samcami, wiedzą co mam na myśli. Tu nie było mowy o mizianiu się z pieskiem i powolnej nauce, ok 12 tygodnia życia Noasia, w domu zapanował żołnierski dryl bo tylko tak udawało się funkcjonować z małym tyranem. Pomogła mi wówczas trzy rzeczy ( z czego dwie dość abstrakcyjne): sen z Japończykiem w roli głównej, który opowiedział mi o powstaniu rasy; spotkanie z wykwalifikowaną trenerką oraz doświadczenie totalnej łagodności ze strony mojego psa, które dało mi nadzieję, że dziki, pierwotny zwierz ma też swoje drugie oblicze.

Od razu zaznaczę, że jeśli ktoś chce pracować z Shibą to tylko z trenerem, który ma doświadczenie z rasą pierwotną a najlepiej z Shibą właśnie. Shiby absolutnie nie nadają się do szkoleń metodami awersyjnymi, fatalnie reagują na byłych policyjnych trenerów i innych, którzy widzę w nich tylko psa. Moja trenerka jako pierwsza powiedziała mi, że to nie są psy, tylko rasa pierwotna. Jeśli zrozumiesz, że masz w domu zwierze pierwotne, które przez National Geographic zostało uznane jako najbliższe genotypowi wilka to już naprawdę połowa sukcesu.shibainuwolflikeShiba Inu pochodzi z Japonii, należy do grupy szpiców i ras pierwotnych. Jest to jedna z najstarszych ras, która oryginalnie była wykorzystywana do polowań na zwierzynę (ptactwo, dziki) i silny instynkt łowiecki pozostał Shibom do dziś dnia. Jest to o tyle uciążliwe, że psy te są praktycznie nieodwoływalne, uwielbiają węszyć i chodzić swoimi ścieżkami, w mieście generalnie nie powinno się ich spuszczać ze smyczy, gdyż bardzo łatwo mogą wpaść pod samochód. Pomimo tego, że Noaś jest ładnie uwarunkowany na gwizdek, nie mam do niego zaufania gdy biega luzem spuszczony ze smyczy.

Shiba suczka ok 1930 Japonia

Shiba suczka ok 1930 Japonia

Shiba samiec ok 1930 Japonia

Shiba samiec ok 1930 Japonia

shibainu-japan2

Shiba Inu – old picture

shibainu-japan

Japończyk z mojego snu

Shiby mają niesamowicie wyostrzone zmysły, są zwinne, szybkie i bardzo skoczne (Potrafią w pół sekundy wskoczyć specyficznymi susami na 2 metrową górkę, albo niezauważone ukraść patyka idącemu psu z naprzeciwka). Często mówi się o nich „Mali Samuraje”, ale ja osobiście wolę określenie Yakuza 😛 Cechą charakterystyczną Shib jest powarkiwanie podczas zabawy i wydawanie innych dziwnych odgłosów, co często spotyka się z niezrozumieniem u innych psów, a tym bardziej psiarzy. Shiby nie są psami agresywnymi, ale potrafią być bardzo dominujące i to tyczy się zarówno psów jak i suk (choć moje osobiste doświadczenie jest takie, że suczki postrzegam jako naprawdę łagodne istoty). Jak wszystkie psy pierwotne mają silny instynkt terytorialny i nienawidzą podbiegaczy!!! W przypadku mojego psa nie ma mowy o witaniu się z innym nieznanym samcem. Noah toleruje tylko samce, które zna od małego, albo był z nimi socjalizowany na tyle regularnie, że w końcu potraktował go jako swojego. Shiby mają bardzo wrażliwą i upartą naturę, a ich nastrój potrafi się zmieniać z sekundy na sekundę. Jak wszystkie pierwotniaki są bardzo zaborcze przy odbieraniu zdobyczy, mogą nawet ugryźć! Wszystkie te niedogodności są wpisane w specyfikę rasy i nawet długotrwały trening niekoniecznie zmieni genetyczne uwarunkowania.

Shiby to niezwykle piękne psy, co niestety może się stać ich przekleństwem. Właściwie codziennie, choć raz jesteśmy zaczepiani, albo ktoś w oddali mówi „Zobacz jaki piękny pies”. Gdy ktoś zaczyna rozmowę, pyta jaka to rasa itp. dość zdecydowanie mówię, że jest to wymagająca rasa i, że baaaardzo obficie linieje, to zazwyczaj zniechęca przypadkowych entuzjastów.

Shiba Inu - Japan, 2015 photo: Ryuta Senuma

Shiba Inu – Japan, 2015 photo: Ryuta Senuma

Shiba Inu - Japan, 2015 photo: Ryuta Senuma

Shiba Inu – Japan, 2015 photo: Ryuta Senuma

Ale, żeby nie było tak strasznie opowiem też, o miłych aspektach Shibulców.

  • Shiba to pies czysty do granic możliwości, wylizuje się jak kot, na spacerach omija kałuże, gdy pada deszcz potrafi odmówić wyjścia na spacer (!). Jego sierść nie pachnie psem, szczerze powiem, że uwielbiam zapach mojego futrzaka, który generalnie ma za sobą dwie kąpiele 😛
  • Również trening czystości Shib jest mało uciążliwy, Noaś ok 16 tygodnia, pierwszy raz samodzielnie zasygnalizował potrzebę wyjścia drapiąc łapką w drzwi.
  • Shiba to cichy pies, nie szczeka, choć zapewniam wszystkich, że umie. Korzysta z tej umiejętności bardzo rzadko. Czasem podczas szalonej zabawy i bieganiny po domu, szczeka radośnie, ale zazwyczaj jest to krótkie WOOF, które oznacza ostrzeżenie. W momencie niepożądanego spotkania z innym psem, może szczekać w bardzo charakterystyczny, nerwowy, jakby pourywany sposób – nie jest to w żadnym wypadku zachęta do zabawy! A tutaj filmik z szczekającym Zakim 😀
  • Shiba jest wybitnie inteligentnym psem, wyczuwa emocje i intencje innych osób. Jeśli tylko zechce, potrafi fantastycznie dopasować się do swojego opiekuna.
  • Shiba to pies, który lubi aktywność fizyczną ale pomijając okres szczenięcy nie jest jest ona dla niego najważniejsza. Kiedy się bawi, to bawi się jak szalony, ale kiedy czas zabawy minie, w domu jest nad wyraz spokojnym i praktycznie nie zauważalnym psem. Większość czasu przy powstawaniu tego wpisu spędziłam w tak miłych okolicznościach przyrody 😉Noah sleeping

Dość przełomowym momentem w naszym wspólnym życiu, było przeczytanie wzmianki o szkoleniu psa w zupełnie nowym paradygmacie, które wywodzi się z pozytywnego behawioryzmu, a w Polsce jest praktycznie zupełnie nie znane (roboczo nazywam je podejściu relacyjnym, które głównie jest propagowane niezależnie przez Kathy Sdao, Grishy Stewart i Emily Larlham). Zakłada ono, że z psem można stworzyć relację opartą na zasadzie wzajemności, że można dostosowywać się do potrzeb psa, a nie tylko wymagać. Aby to zrobić trzeba naprawdę poznać psa – zobaczyć w nim czującą istotę, która się komunikuje, i podejmuje autonomiczne decyzje, a potem stworzyć takie warunki w otaczającym nas świecie dla naszego psa aby to wszystko uwzględnić. Czy brzmi to szalenie? Nie wiem, ale nigdy nie sądziłam, że pies może mnie tak odmienić, nauczyć mnie tylu rzeczy, a sama możliwość obcowania z nim i obserwacji jego zachowań dać tyle radości. Dodam także, że po prawie 2 latach stosowanie założeń tej metody Noaś traktuje mnie jako przewodnika stada, co oczywiście następowało w czasie. Tym bardziej jest to dla mnie satysfakcjonuje, że bez zbędnych manipulacji i dominacji stało się to na swój sposób naturalnie.

Czy zdecydowałabym się na kolejnego psa Shiba Inu? Szczera odpowiedź brzmi „Nie wiem” i głównie wiąże się to ze zmianą światopoglądu, która nastąpiła u mnie przez ostatnie 2 lata. Jest tak wiele psów, które potrzebują wsparcia, że chyba bliższa byłabym decyzji przygarnięcia suni w typie husky (nadal pierwotniak 🙂 ), o której zresztą skrycie marzę. Natomiast rozumiem osoby, które kupują Shiby z zarejestrowanych hodowli, bo tylko w ten sposób można zostać opiekunem zwierzęcia tej wyjątkowej rasy. Shiba jest praktycznie niedostępna do adopcji. Aktualnie w schronisku w Korabiewicach przebywa 12 psów w typie rasy Shiba Inu, które pochodzą z pseudohodowli i można się starać o zostanie domem tymczasowym dla nich. Szczegóły klik.

Czy polecałabym rasę Shiba Inu innym? Również szczera odpowiedź brzmi „Nie wiem” Shiba jest bardzo specyficznym psem i choć ja osobiście ją pokochałam, wyobrażam sobie, że ktoś może być bardzo niezadowolony z psa – nie psa. Mi akurat zupełnie nie przeszkadza niezależność mojego psa i zawsze należy pamiętać, że Shiby i inne psy ras pierwotnych mają swoją dziką naturę w genach, a aby przetrwać musiały być w stanie podejmować samodzielnie decyzje, a nie tylko wykonywać komendy. Wydaje mi się, że najlepszym pomysłem przed podjęciem decyzji o psie rasy Shiba Inu, jest spotkanie się na spacerze z właścicielem tej rasy i zobaczenie „na żywo” dynamiki psa, specyficznych zachowań, interakcji z innymi. Natomiast jeśli, ktoś potrzebuje rewolucji w życiu, to Shiba mu ją na pewno zapewni 😉 Odkąd mam Shibulca moje życie diametralnie się zmieniło, i jakby nie patrzeć to przez tego małego rudego powstała Psiamatka.pl 😉 Poznałam też mnóstwo fantastycznych osób i psów i myślę sobie, że to dopiero początek tej przygody 😀

A kto dotrwał w czytaniu do tego miejsca 😉 zapraszam na ciekawostki:

  • Internetowy Mem DOGE/Pieseł powstał z inspiracji rasą Shiba Inu -> WOW
  • Wszyscy shibomaniacy dzielą się zdjęciami swoich psiaków na grupie fb Shiba Inu Photography
  • Warszawscy shiboholicy dość regularnie uczestniczą w shibowych spotkaniach, jeśli jesteś z Warszawy lub okolic to zapraszamy do naszej grupy Shiba Inu Warszawa i okolice.
  • Shiba Inuyama Shibao jako pierwsza zaprezentowała wiadomości w japońskiej TV 😉
  • Shiby zazwyczaj mają japońskie imiona, Noah, też miał nazywać się po japońsku, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie 😉 Jego imię pochodzi od głównego bohatera filmu Pamiętnik (The Nootbook)
  • Shibom wydaje się, że są większe niż w rzeczywistości, mają nawet swoje tajne sposoby znaczenia terenu, by inne psy, też myślały, że są większe 😛 ale nie będziemy ich zdradzać ^^
  • Shiba notorycznie mylona jest z Akitą (!), Siberian Husky (!) a nawet Alaskan Malamute (!!), wiele osób na poważnie pyta się, czy spaceruję z lisem na smyczy 😀
Czytaj więcej

Psia Matka, którą wybrać ?

Psia Matka to nazwa maty, kocyka dla psa 🙂 Praktyczny gadżet, który powstał z myślą o potrzebach psa i jego opiekunów. Poniżej znajdziecie w kilku słowach o tym jakie są jej wersje, którą najlepiej wybrać dla swojego psiaka i odpowiedź na kluczowe pytanie czy psie matki można prać w pralce 😉

Kocyk jest dwustronny, wykonany z bardzo dobrych jakościowo materiałów: jedna strona to 100% bawełna w pieski, druga to mięciutki i przyjemny w dotyku welur typu minky. Materiały, których używamy są oryginalne od producenta i posiadają certyfikaty. Dzięki czemu nie tylko są bezpieczne w użytkowaniu, ale długo utrzymują wysoką jakość. Są miękkie, dobrze się piorą, a sierść się do nich nie przyczepia. Piesek może leżeć zarówno na stronie bawełnianej jak i welurku. Psia matka występuję aktualnie w dwóch wersjach bez wypełnienia (wyjazdowa) i z wypełnieniem (super psia matka).

Wersja wyjazdowa doskonale sprawdzi się jako mata do leżakowania dla psa, wszędzie tam gdzie zabieramy pieska ze sobą. Może także służyć jako przykrycie legowiska. Na pewno też przyda się się podczas pałaszowania gryzaków przez naszych podopiecznych – pomoże nam uniknąć zabrudzonych powierzchni. Wszystkie psie matki, można wielokrotnie prać w pralce, co pomaga nam w utrzymaniu ich w czystości. Jeśli piesek przesiaduje na kanapie, możemy także położyć ją w jego ulubionym miejscu, zapobiegając w ten sposób problemowi sierści na meblach. Wyjazdowe kocyki są także łatwiejsze do pakowania, można je zwinąć w rulon i schować np. do naszego psiego worka.

Kolekcja wiosenna kocyków - Psiamatka.pl prezentuje Leo

Wyjazdowa mata dla psa – Psiamatka.pl

Super Psia Matka z wypełnieniem to nasz absoluty hit! Kocyk jest jeszcze bardziej wygodny i przyjemny w dotyku. Idealnie sprawdzi się jako miękka mata dla psa albo wypełnienie transprtera 🙂 Zapewni komfort nawet na twardej powierzchni. To wszystko zasługa specjalnego hypoalergicznego wypełnienia. Super Psie Matki również można prać w pralce w 30/40 stopniach na delikatnym programie. Szybko wysychają i nie tracą fasonu. Przetestowaliśmy to wielokrotnie! Super Psią Matkę in red mają Kapiszon i Keja oraz Leo z Szaropręgowane (to ten przystojniak ze zdjęcia poniżej ^^), a na Super Psiej Matce Wild Life mości się Nela 🙂

super-psia-matka-Leo

Super Psia Matka – in red

super-kocyk-dla-psa

Nuka na super psiej matce z kolekcji In Love Again

Materiały użyte we wszystkich kocykach posiadają Certyfikat Oeko-Tex Standard i są bezpieczne w użytkowaniu. Można je prać w pralce i prasować po stronie bawełnianej (w pieski). Standardowo dostępne są w dwóch rozmiarach małym 50 x 70 cm i dużym 70 x 100 cm. Mały rozmiar polecam dla piesków do 15 kg, ale to oczywiście rzecz gusty, bo wielu naszych mniejszych klientów wybiera psią matkę w rozmiarze 70x100cm. Aktualnie super psie matki są w 3 kolekcjach oraz 6 kolorach (czerwony, szary, malina, fiolet, limonka i turkus).

Milla - Pies w Warszawie

Milla – Pies w Warszawie

Którą psią matkę wybrać? O to jest pytanie! Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam.  Grono naszych zadowolonych Klientów nadal rośnie i  cieszymy się ogromnie, że w niektórych kręgach psia matka uchodzi za kultową 😉 W przygotowaniu kolejna kolekcja super psiej matki, tej z wypełnieniem, będą nowe kolory i wzory 🙂

milenainoahnatrawce

Psiamatka.pl

 

 

Czytaj więcej

Jak powstała Psiamatka.pl ?

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i lasami.. oczywiście żartuję 😉 Psiamatka.pl powstała w lipcu 2014 i powód jej stworzenia był naprawdę prozaiczny. Szukałam dla mojego psiaka kocyka – takiej maty, na której mógłby przesiadywać i gryźć kostkę. Byłam akurat po drobnym remoncie i zależało mi, żeby kocyk był ładny i z żółtym akcentem kolorystycznym aby pasował do nowego wnętrza… wzorek najlepiej w pieski (no bo czemu nie) i co najważniejsze, żeby był bawełniany! Psiamatka nie przepada za sztucznymi materiałami.. Okazało się, że nie ma czegoś takiego w polskich sklepach! Zupełnie nie ma fajnych bawełnianych, psich kocyków na rynku, a co dopiero żółtych 😛 I tak powstał projekt stworzenia jednego żółtego kocyka dla mojego psiaka. Rozpoczęłam szukanie materiałów w pieski i wpadłam… okazało się, że jest całe mnóstwo przepięknych materiałów w pieski – w małe, duże, rasowe, komiksowe, skaczące, merdające ogonami.. totalny obłęd. Psiamatka oszalała, a dodatkowo odkryła, że oglądanie i wybieranie materiałów jest bardzo kreatywną i relaksującą czynnością. Pierwszy kocyk dostał nazwę Sunshine Noah, Noaś z zamiłowaniem gryzł na nim kostkę, a Psiamatka zaczęła przygotowywać kolejne kocyki dla naszych psich znajomych…

Noah - na - psiej - matce - Psiamatka.pl

Sunshine Noah – Psiamatka.pl

A potem w głowie Psiejmatki zaczęły się pojawiać kolejne produkty: podkładka pod miskę, psi worek podusie, wersja wyjazdowa psiej matki i naszego bestselleru nerki na spacery. Stworzenie psiego gadżetu handmade, znalezienie odpowiedniego materiału to wymagające zadanie, ale daje Psiejmatce ogromną satysfakcję, radość i mam nadzieję, że taki również będzie odbiór psich gadżetów by Psiamatka.pl – jedynych w swoim rodzaju i unikatowych – 100% handmade for dogs with love!!!!! <3

Czytaj więcej