Czego chcą psy – recenzja książki Arden Moore

Kiedy w moim domu pojawił się 8 tygodniowy szczeniak rasy Shiba Inu byłam totalnym psim laikiem. Wyobraźcie sobie najbardziej niedomyślną, niedoinformowaną osobę na spacerze, a jednocześnie bardzo poczciwą 😉 a będzie to bardzo bliskie mi 3,5 roku temu 😀 Nigdy jakoś szczególnie nie marzyłam o psie, może dlatego, że w wieku 15 lat zostałam przez psa niegroźne ugryziona… Tak czy inaczej temat psi zaczęłam zgłębiać od podstaw razem z sikającą puszystą kulą w moim domu. W ramach „prezentu” dostałam książkę pewnego pana, którego nazwiska nawet tu nie wymienię, ale na pewno nie była to dobra lektura na psi początek. Potem przeczytałam Konrada Lorenza, a większość wiedzy czerpałam z internetowych forów i grup. Zastanawiam się teraz jakby wyglądały nasze początki z Noasiem, gdyby książka Arden Moore  „Czego chcą psy” wpadła wówczas w moje łapki.

Najnowsza propozycja wydawnictwa Galaktyka to ilustrowana encyklopedia mowy ciała psów. Redaktorzy książki postarali się – książka jest pięknie wydana, opatrzona licznym zdjęciami psiaków. Mamy w niej aż 100 zachowań psów zakwalifikowanych do 5 grup: postawy, ekspresje, dźwięki, zachowania indywidualne, zachowania wobec psów, zachowania wobec ludzi. Ten podział znacznie ułatwia korzystanie z encyklopedii i pokazuje bogactwo psich zachowań.

Każde zachowanie podzielone jest na sekcje: o co chodzi psu, jak reagować, uwagi weterynarza i rasy!

Układ książki jest przejrzysty, informacje czasem szczegółowe, czasem ogólne, traktowałabym je jako wstęp do wnikliwego zgłębiania tematu i poszerzania w innych źródłach.

Sikanie na powitanie – o co psu chodzi ?

Mój znajomy mówi, że jego pies sika złośliwie gdy on za długo nie wraca do domu, no właśnie, czy to jest w ogóle możliwe? Odsyłam do książki 🙂

Dla kogo polecam książkę?

  • Dla nowicjuszy – jako prezent dla opiekunów psów, którzy spodziewają się pierwszego psa w ich życiu. Jeśli wiecie, że w domu znajomych lub rodziny pojawi się pies, koniecznie kupcie im w ramach prezentu lub wyprawki tą właśnie książkę.

 

  • Dla sceptyków – dla osób, którym wydaje się, że pies komunikuje tylko to, że jest głodny i każde jego zachowanie właśnie w ten sposób interpretują 😀

 

  • Dla martwiących się 😉 Polecam osobom, które bardzo mocno przeżywają każde zachowanie swojego psa 🙂 Ja właśnie do takich osób należę i dla mnie ta książka to swoisty leksykon łagodzenia lęków, serio. Co nie zmienia faktu, że gdy coś nas niepokoi zawsze należy skonsultować z weterynarzem lub behawiorystą 😉

Na końcu książki znajdziemy jeszcze 16 typów behawioralnych psów (ja u Noasia rozpoznaję co najmniej dwa typy: ciekawski i dominujący), oraz alfabetyczny indeks zachowań.

Książka na pewno przyda się w wielu sytuacjach by poprawnie odczytać psie zachowanie, must have każdego psiarza, dlatego z Bobikiem vel Noasiem serdecznie polecamy! <3

Czytaj więcej

Weekend z psem – Ogrodzieniec

W Ogrodzieńcu byliśmy już kilka razy, malownicze położenie w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej zrobiło na nas dobre wrażenie. Największą atrakcją Ogrodzieńca są ogromne ruiny Zamku wybudowanego w XIV-XV wieku. Jego historia  jest dość zawiła, kto ma ochotę może przeczytać tutaj, a moją uwagę przykuła legenda o czarnym psie, który ponoć pojawia się nocą w ruinach i broni skarbów tam ukrytych!

autor zdjęcia Łukasz Śmigasiewicz, źródło wikipedia

panorama w zimę 🙂

 

Ruiny Zamku można zwiedzać w sezonie (Uwaga, zamek nieczynny od 28.11.2016 do 31.03.2017) nie przeszkadza to jednak na przejście się wokół Zamku, co też i my uczyniliśmy będąc tam ostatnim razem.  Właściwie tylko raz weszliśmy na teren dla zwiedzających, a tak to obchodzimy podzamcze na dziko 🙂 I co najważniejsze zarówno w sezonie jak i poza można po terenie Zamku chodzić z psem! 🙂 O każdej porze roku ruiny wyglądają interesująco.

Wspominamy lato💥🐬🐚⛵️☀️🌺 #ogrodzieniec #bestsummer #psiamatka #zawszezpsem #polishsummer❤️🍒

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Psiamatka (@psiamatka)

Nuka również śmigała po zamkowych skałkach

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na jeden dzień czy dłużej?

Z Warszawy samochodem do Ogrodzieńca można dojechać w 2,5-3h, pociągiem do pobliskiego Zawiercia jedzie się niecałe 2 h. I choć można wycieczkę zrobić w jeden dzień, my zawsze decydowaliśmy się na nocleg w POZIOM 511 Design Hotel & SPA. Jest to jedno z lepszych miejsc, w których miałam okazję być. Przestronne pokoje, pyszne śniadania (moje ulubione racuchy z jabłkami <3), basen z panoramicznym widokiem i wodą źródlaną, a co najważniejsze psiolubność. Hotel jest kameralny, a jego architektura pięknie wkomponowana w skałę wapienną.

Smarujemy łapki przed wyjściem na mróz 🙂

Jego wysokość Noander na poziomie 😉

pokoje z pięknym widokiem, foto: POZIOM 511

nasza ulubiona miejscówka 🙂 foto: POZIOM 511

 

Byliśmy tam już cztery razy i za każdym razem nie zawiedliśmy się. Obsługa jest miła, miejsce przyjemne, gdyby jeszcze ceny były trochę niższe 😉

maj 2016

styczeń 2017

Co jeszcze w okolicy?

15 km od Ogrodzieńca, położona jest Pustynia Błędowska. To prawie 33 km2 piasków lotnych (jak brzmi fachowa nazwa 😉 a mówiąc prościej ogromna otwarta przestrzeń pokryta piachem. Byliśmy tam zupełnie sami, a cała pustynia tonęła w śniegu (jak to w zimę 😀 ). Dokładny opis z perspektywy wycieczki z psem znalazłam na blogu Psiechadzanie klik. My wjechaliśmy na pustynię od strony Dąbrówki (Chechła) – jest to teren wojskowy i pomijając piękny widok, raczej nie można tam poszaleć, ponieważ można wejść na niewybuchy 🙁 ale już wjeżdżając od drugiej strony czyli Czubatki, można zrobić ciekawą wyprawę. Odsyłam do wspomnianego wcześniej bloga, gdzie wszystko jest dokładnie opisane.

foto by mąż 🙂

 

Innym miejscem godnym uwagi i zwiedzania w nieodległej okolicy (36km) jest Zamek w Pieskowej Skale, który po kilku latach renowacji w maju zeszłego roku został oddany dla zwiedzających. Zostały tam nakręcony sceny z filmów „Pierścień i róża”, „Ogniem i mieczem” czy „Janosik” 😀  Mnie oczywiście zaintrygowała nazwa, ale nie ma pewności czy coś z psem ma tak naprawdę wspólnego: „Nazwa zamku prawdopodobnie wywodzi się od niemieckiego terminu Peskenstein. Według opinii części badaczy nazwa jest pochodną kształtu zamkowej skały, która rzekomo miała przypominać psa. Niektórzy zaś twierdzą, że w języku staropolskim Pieś, Pieszko, Pieszek lub Piech- oznaczało zdrobnienie od imienia Piotr” źródło cytatuPodobno najpiękniej wygląda jesienią.

 

autor zdjęcia Łukasz Śmigasiewicz, źródło: wikipedia

Z perspektywy psa

Noaś głównie podróżuje autem, więc nawet 3h na tylnej kanapie jest do wytrzymania. Sam hotel jak pisałam wcześniej jest psiolubny. Pokoje rozlokowane są w dwóch budynkach (jeden jest z restauracją i do niego wejście jest po schodach/wzniesieniu, drugi z recepcją ma wejście bezpośrednio z ziemi) – jest to o tyle istotne, że każdy może wybrać jak mu jest wygodniej. Nocowaliśmy w obu budynkach i wydaje mi się, na spacer wychodzi się jakby szybciej z budynku z recepcją 🙂 Do każdej części hotelu oprócz SPA można wchodzić z psem, a pokoje hotelowe są bardzo przestronne więc psiaki powinny się czuć komfortowo. Wokół hotelu jest sporo pól, gdzie można wybiegać psa, ale trzeba uważać na kleszcze i osy (!) to oczywiście w sezonie. My sporo spacerów robiliśmy po terenie wokół Zamku w Ogrodzieńcu, bo jest tam dość przestrzennie a i widoki niezłe. Do Zamku w Pieskowej Skale natomiast prowadzą długaśne, strome schody i Noaś pokonywał je z rozkoszą, ale dla pieska z chorymi stawami mogą być utrudnieniem. Pustynię Błędowską koniecznie musimy odwiedzić na wiosnę, gdy zrobi się ciepło i przyjemnie będzie maszerować po jej rozległym terenie.

Czytaj więcej

Zamkowa15 – Kraków z psem

W pierwszy weekend stycznia mieliśmy zaplanowany wyjazd do Krakowa. Dzienniki na przemian donosiły o ekstremalnych mrozach oraz szkodliwym stężeniu smogu. Jak zwykle martwiłam się o drogę, komfort Noaśka i wiele innych rzeczy 😉 Gdyby nie służbowość wyjazdu, pewnie bym zrezygnowała z podróży. Wiedziałam też, że będziemy nocować w Apartamentach Zamkowa 15, które znałam ze swojego wcześniejszego pobytu w Krakowie to także częściowo łagodziło moje obawy.

Pierwszy raz trafiłam na Zamkową 15 dwa lata temu, kiedy szukałam psiolubnego miejsca, które będzie bardzo blisko Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, gdzie miałam zaplanowane spotkania. Wtedy jeszcze dość niechętnie zostawiałam Noaśka samego w pokojach hotelowych, więc wszelkie podróże planowałam z mapą Google 😀 Tak aby maksymalnie szybko wracać do niego, po zwiedzaniu i innych aktywnościach. Apartamenty już wtedy okazały się idealnym wyborem. Przede wszystkim dlatego, że to kameralna kamienica z 10 samodzielnymi mieszkankami. Są one w pełni wyposażone, urządzone w nowoczesny ale jednocześnie przytulny sposób.  W jakimś wymiarze przypominają nasze lokum, w związku z tym Noaś może się tam naprawdę poczuć jak w domu i nie stresować nadmierną akustyką czy mnogością zapachów. Zapewniają też intymność – recepcja jest czynna między 8:00 a 12:30, a po za tym czasem oprócz gości w apartamentach nie ma nikogo innego.

Dla zmotoryzowanych – parkowanie odbywa się przy ulicy i jest płatne wg stawki parkomatu.

Tym razem wybraliśmy Studio De Luxe, które oprócz dobrze wyposażonego kącika kuchennego, ma salono-sypialnię z dwoma fotelami i wygodnym podwójnym łóżkiem. Całość w miłych, jasnych kolorach, przełamana turkusem.

Apartament De Luxe - photo: Zamkowa15

Apartament De Luxe – photo: Zamkowa15

Po podróży Noaś od razu zajął strategiczne miejsce… 😉

…które do końca wyjazdu było jego ulubionym 🙂

 

Prawie jak w budzie 😉

Oprócz niewątpliwego uroku wystroju wnętrz apartamentów, położenie Zamkowej15 jest również bardzo dogodne.

„Znajduje się zaledwie 15 minut pieszo od Rynku Głównego oraz historycznej żydowskiej dzielnicy Kazimierz, a od Zamku Królewskiego na Wawelu dzieli ją krótki spacer brzegiem Wisły z malowniczym widokiem.”

Codziennie robiliśmy spacery wzdłuż Wisły, pomimo mrozu i smogu było pięknie, a dodatkowo całkiem pusto. Oprócz jednego wieczornego wypadu na Rynek nie zapuszczaliśmy się nigdzie dalej, bo było minus naście stopni.

Bulwary Wiślane – Kraków

Na spacerach mieliśmy piękny widok na Wawel.

Tuż obok Zamkowej znalazłam ciekawy muralek z psim motywem.

😃🐾 #mural #shiba #krakow #psiamatka 💖❄️

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Psiamatka (@psiamatka)

Jak zwykle stołowaliśmy się „na mieście”. Tuż obok Apartamentów na Zamkowej 1 znajduje się wietnamska restauracja Hoang-Hai. Po drugiej stronie ulicy przepyszna Pizzeria Garden i odrobinę dalej, w głąb ulicy Madalińskiego kuchnia 5 przemian Zuppito, gdzie można przyjść z psem. Śniadania jedliśmy w apartamencie. W kąciku kuchennym jest wszystko co potrzebne: ekspres do kawy na kapsułki (na starcie dostajemy dwie kapsułki), toster, mikrofalówka, płyta dwupalnikowa oraz cały zestaw sztućców, talerzy i kubków. Pomimo totalnych mrozów w Apartamentach było cieplutko.

Jeśli tylko wybieracie się do Krakowa i cenicie wysoki komfort usług za nie wygórowaną cenę, polecam Apartamenty Zamkowa15 z czystym sumieniem, Noaś również 😉

Chwilę przed naszym wyjazdem Noaś, ani myślał ruszyć się z wyrka :3

Pobyt pieska jest dodatkowo płatny (20 zł za cały pobyt 😀 ).

Wpis powstał we współpracy z Zamkowa15.

Czytaj więcej

Oryginalny prezent dla psiarza

Zawsze gdy jestem gdzieś w sklepie, psie motywy od razu wpadają mi w oko.  Czas świąteczny przed nami i jeśli tylko szukacie fajnego prezentu dla znajomego psiarza/psiarki to na pewno znajdziecie tu ciekawe propozycje. Niektóre mam osobiście i z czystym sumieniem polecam, inne są na mojej liście marzeń i znacząco mrugam do świętego Mikołaja 😉

Outfit z psim motywem

Uwielbiam! Od sweterków po koszulki, czapki ba nawet buty. Oczywiście nie mam całej garderoby w psie łapki ( no chyba, że Noasiowe 😉 ale szczerze doceniam firmy, które dbają o psiarzy. Nadal na naszym polskim rynku jest mało firm specjalizujących się w takich ubraniach, ale kilka jest. Podaję namiar na RottLove, w której zakupiłam szare spodnie dresowe – mój niezbędnik na spacery. Prawdopodobieństwo, że gdy spotkacie mnie na spacerze będę mieć na sobie właśnie te spodnie jest naprawdę wysokie! I żeby nie było są przeze mnie regularnie prane 😉 Nadal wyglądają świetnie, są mięciutkie, a psia łapka na tylnej kieszeni dodaje im mega uroku. Z serca polecam, a na hasło PSIAMATKA macie -10% na zakupy w sklepie RottLove. Sprawdźcie, bo mają też inne części garderoby, również dla panów.

jesteśmy w Parku Brodnowskim, nie pada! zapraszamy! #kocyk #dogblanket #rally-o #psiezawody #mistrzostwa @rottlove_official

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Psiamatka (@psiamatka)

rottlove

ROTTIEPANTS – www.rottlove.pl

 

Kolejne propozycje to piękny, delikatny szal w Sznaucerki, który znalazłam w SOLAR, aktualnie w promocji! Z takim samym wzorem możecie nabyć też bluzkę i kurteczkę 🙂

Koszulki w pieski również należą do moich faworytów. Koszulkę z CHIHUAHUA ma w swojej ofercie firma Saint Noir dostępna na Zalando. I choć nie jestem opiekunką małego pieska, z przyjmnością bym w takiej koszulce chodziła. Dla fanek mopsów też się coś znajdzie 🙂

A jeśli szukacie drobiazgu w pieski to obejrzyjcie skarpetki o znaczącej nazwie Dog Affair firmy ManyMornings.

skarpety-many-mornings-dog-affair-00-1280c

Dog Affair – ManyMornings

 

15129858_1157144141000321_311584062_n

SAINT NOIR – CHIHUAHUA fot. Zalando

 

solar-sznaucerek

SOLAR – BLUZKA

szal-solar

SOLAR – SZAL – 100% wełna

 

Adoptowałam Wilka

Jeśli zależy nam na ambitniejszym prezencie, to z całą pewnością takim będzie adopcja WILKA na stronie WWF. Jak wiadomo wilk to dziki brat psa, więc szczególnie dla fanów ras pierwotnych wydaje się to być atrakcyjna sprawa. Można zdecydować się na adopcję jednorazową, albo z płatnością co miesiąc – przy jednej i drugiej wersji dostaniemy wydrukowany, imienny certyfikat, który możemy sobie oprawić w ramkę. Fajna opcja, dla ludzi, którzy cenią pomoc charytatywną i los zwierząt nie jest im obojętny. Adopcja jest oczywiście symboliczna, ale pomysł mi się podoba. Pierwszy raz dowiedziałam się o nim w Wilczej Ostoi, gdzie zobaczyłam taki oto piękny certyfikat.

słyszeliście o adopcji wilka?!? #wwf #psiamatka #psiarze na zdjeciu certyfikat z #wilczaostoja ✨

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Psiamatka (@psiamatka)

Czy są tu jacyś kawosze?

Kolejny prezent z nutką wsparcia dla zwierzaków to kawa i akcesoria amerykańskiej firmy Grounds & Hounds Coffee Co. 20% z przychodu firmy jest przeznaczone na zatrzymanie uśmiercania psów, których nie udaje się adoptować w określonym czasie. Sprawa jest dość skomplikowana, ale z całą pewnością kupując kawę (100% fair trade) lub kubki oferowane przez tą firmę przyczyniamy się do pomocy psom z terenu USA.  Kawy mają ciekawe nazwy i pewnie też nieźle smakują, jeszcze nie próbowaliśmy.

groundhound

żródło: Grounds & Hounds Co.

 

A może coś do 20 zł?

Jeśli zależy nam na dowcipnym i niedrogim gadżecie poniżej 20 zł, albo dodatku do większego prezentu to polecam Bazgrołki dla psiarzy. To taka uzupełnianka, malowanka dla dużych dzieci i małych dorosłych 🙂 Odstresowuje, relaksuje i wprowadza w dobry humor. Niektóre z zadań, które możemy znaleźć w grubym brulionie to np. narysuj znajomych swojego psa 😉 narysuj jamnika/buldoga/greyhounda krok po kroku, zaprojektuj opakowanie na psie chrupki, wymyśl oryginalne imiona psa itp. Jest tam sporo podpowiedzi i inspiracji, a każdy może mieć swój własny, ultra osobisty zeszyt pełen psich sucharków 😀 Ja swoje nabyłam tu i będę wypełniać w jesienno-zimowe wieczory.

bazgrolki-dla-psiarzy

Bazgrołki dla psiarzy – 128 stron bazgrołków 🙂

 

W tym domu mieszka psiarz

Wiem, że prawdziwi psiarze mają hopla na punkcie swojej identyfikacji. Fajnie jak od pierwszego wrażenia wiadomo, że ktoś jest psiarzem, a w tym domu mieszka pies. U nas nawet przed drzwiami wejściowymi sygnalizuje to wycieraczka w psy 😀 Rodzima firma z Wrocławia „Pan Lis” oferuje autorskie plakaty z dźwięcznymi manifestami „Mój pies moja duma” albo (mój ulubiony) „Pies i dziewczyna – normalna rodzina”. Zresztą zobaczcie sami jak to wygląda, a pod zdjęciami znajdziecie niespodziankę. Przy okazji polubcie Pana Lisa, na Insta, fejsie, youtubie i gdzie się da bo fajni są 🙂

panlis2_o-1

Plakat – Mój pies moja duma – Pan Lis

panlis_o-1

Bardzo normalna 🙂 – Pan Lis – Plakat

 

Dla moich czytelników specjalna zniżka -15% na hasło PSIAMATKA na wybrane psiarskie plakaty od Pana Lisa do 10 grudnia. Wybierajcie i zamawiajcie <3

 

bestdogever

Mam nadzieję, że mój best ever nie obrazi się, że to linkuję – Pan Lis

 

A może Klasyka z nutką ekstrawagancji?

Na zakończenie klasyczny prezent dla psiarza – obroża dla jego psa. Im bardziej oddaje charakter opiekuna i psa, tym bardziej będzie to prezent trafiony. Już dawno temu natknęłam się na dość popularne w USA zestawy friendship collar – są to mianowicie obroża dla psa i bransoletka dla opiekuna, oba z takim samym motywem. Podpowiadam polskim firmom (mrugam do Warsaw Dog 😉 aby wprowadziły takie cudeńka, bo z całą pewnością będzie to hit. Póki co można je zamawiać z zagranicy, ale dostawa jest gratis powyżej 35 Euro.

friendshipcollar-2

źródło: http://friendshipcollar.com/uk

friendshipcollar

źródło: http://friendshipcollar.com/uk

 

A gdybyście jeszcze nie znaleźli tego czego szukacie to zapraszam do Strefy Zwierząt na targach SLOW WEEKEND 10-11 grudnia w Warszawie, gdzie będzie Psiamatka z kultowymi kocykami.. To już 6 edycja targów, tym razem pod hasłem #kupujlepszeprezenty 🙂

Czytaj więcej

6 miejsc na weekend z psem

W wolnych chwilach od Psiamatka.pl podróżuję po Polsce z Noaśkiem. Wiem jak trudno jest znaleźć fajne miejsce na wypad z psem. Takie, żeby okolica pozwalała na zrobienie przyjemnego spaceru, a piesek był naprawdę mile widziany i witany. W tym wpisie, podaję sprawdzone namiary. Zatytułowałam go „6 miejsc na weekend z psem” ale tak naprawdę można tam pojechać na znacznie dłużej – jeśli tylko macie ochotę. Będą adresy niszowe, niedawno przez nas odkryte i bardziej znane – kilkukrotnie sprawdzone. Wszystkie warte uwagi! Zaczynamy 🙂

Sopot

Morze jesienią jest piękne. Nie ma już tłumów, a jeśli nie wieje i świeci słoneczko to idealny czas na spacerowanie wzdłuż plaży. W pierwszej kolejności przedstawiam Apartamenty przy plaży (dosłownie!) w Sopocie. 5 minut od molo i słynnego deptaku, z przepięknym widokiem na samo morze – absolutnie nigdzie nie znajdziecie lepszego widoku 🙂 My zatrzymaliśmy się w apartamencie z tarasem i ten polecam. Pokój dwuosobowy, urządzony stylowo z pięknym kaflowym piecem, ale najfajniejszą częścią apartamentu jest ok 20 metrowy taras z przepięknym, bezpośrednim widokiem na morze. Pobyt z pieskiem należy wcześniej zgłosić, ale nie obowiązują za niego dodatkowe opłaty. W willi jest mini kącik kuchenny z lodówką i czajnikiem, gdzie można zrobić sobie śniadanie, ale my jedliśmy na mieście np. w White Merlin, który jest czynny w sezonie od 7:30, oferuje pyszne śniadania i również jest psiolubny!

apartamenty-sopot

Widok z apartamentu – photo: Apartamenty przy plaży

sopot-apartamenty

na tarasie fajnie jest, a jaki mamy widok #psiolubnemiejscowki #weekendzpsem #nadmorzem #psiamatka #happydog #shibainu #dogblanket

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Psiamatka (@psiamatka)

Nakło woj. śląskie

Drugim proponowanym miejscem jest Pałac w Nakle w województwie śląskim. Wyjątkowo odrestaurowany z własnym parkiem (gdzie pieski można spuszczać luzem). Dysponuje 4 apartamentami, każdy z nich ma od 45 do 80 metrów i dużą łazienkę! Naprawdę można się poczuć po królewsku. Właściciele Pałacu są niezwykle gościnni, dbają o domową i ciepłą atmosferę. W cenę pobytu wliczone są pyszne śniadania, a za pieski nie płaciliśmy.  Z przyjemnością bym tam wróciła i spędziła trochę czasu w ciszy.

palac-naklo-ogrod

Pałac z własnym ogrodem – Nakło

 

palac-w-nakle

Apartament niebieski – Pałac w Nakle

palac-naklo

Apartament czerwony – Pałac w Nakle

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

the big day is now #psiamatka #sobolki #love #night #shiba #goodnight #sweetdreams

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Psiamatka (@psiamatka)

Podzamcze k. Ogrodzienieńca woj. śląskie

W Ogrodzieńcu przez ostatni rok byliśmy kilka razy i zawsze nocowaliśmy w POZIOM 511 Design Hotel & SPA. Sporo jest go w necie, ale opinie zupełnie nie przesadzone. Kameralny, butikowy hotel, z miłą obsługą i dobrym spa. Piękne, przestronne pokoje, wyborna kuchnia. Atrakcją hotelu jest basen w wodą z własnego źródła i pachnąca sauna z widokiem na skałę. Więcej na temat tego miejsca możecie przeczytać w moim wpisie Ogrodzieniec z psem.

hotel_poziom_511

Basen z pięknym widokiem – photo: Poziom 511

hotel-511

Pokoje są przestronne, urządzone minimalistyczne – photo: Poziom 511

 

 

Warszawa – Muzeum Neonów

Pierwszy raz o tym miejscu przeczytałam na blogu Pies w Warszawie i polecam ten wpis w całości, bo znajdziecie tam mapkę i inne niezbędne info jak dotrzeć do celu. Zdjęcia na tyle mi się spodobały, że właśnie tam umówiłam się na sesję z Magdą Trebert aby zrobić sobie kilka fajnych pamiątkowych fotek z piesełkiem. Na recepcji przywitał nas bardzo miły człowiek oraz grupka turystów z Grecji (?) wszyscy sobie sielankowo konwersowali i jakby mimochodem zakupiliśmy bilet (psy wchodzą za free). To naprawdę oryginalne miejsce na mapie Warszawy, gdzie można się poczuć swobodnie i w sam raz na chłodne jesienne dni by ogrzać się w ciepełku neonów.

psiamatka-24

Noaś taki piękny, a smycz Warsaw Dog 🙂

psiamatka-38-2

Ostrowice woj. zachodniopomorskie

Kolejnym proponowanym namiarem jest Wilcza Ostoja – unikatowe miejsce pod każdym względem. Domek w stylu skandynawskim, w pełni wyposażony, na dużym, ogrodzonym terenie. O szczegółach naszego pobytu w Wilczej pisałam tu. Miejsce absolutnie idealne by w pozytywnym sensie odciąć się od świata – zaszyć z książką, włóczyć po okolicznych polach, podglądać przyrodę a potem wracać i pić ciepłą herbatkę.

Wilcza ostoja

Camp Spa

A może leśne Spa na Warmii? Jedyne takie miejsce odwiedziliśmy w zeszłym roku wczesną jesienią. Pogoda była przyjemna: ok 20 stopni, a słońce świeciło dyskrenie.  Spa jest pod gołym niebem, więc warto sprawdzić prognozę nim się tam wybierzecie, albo pójść na żywioł. W ofercie CAMP SPA znajdziecie: masaże, kąpiele ziołowe, balię, saunę, oraz czysty, niczym nie zmącony relaks na łonie natury. Oczywiście można z psem. Noaś dziarsko pomykał po Spa na lince. W samym Spa nie ma noclegu, ale można go znaleźć w okolicy.

😘 #psiamatka #truelove #bestfriendever

Post udostępniony przez Psiamatka (@psiamatka)

Sauna – Camp Spa

Kąpiel pod gołym niebem? – Camp Spa

 

Czytaj więcej

Wilcza Ostoja – psiolubne miejsce z duszą

Ten wpis, otwiera nowy cykl na blogu Psiamatka.pl, w którym będę opisywać wyjątkowe psiolubne miejsca,  do których można się wybrać na urlop. Od prawie trzech lat podróżuję po Polsce razem z psem i zawsze zwracam uwagę na to aby wypoczynek zapowiadał się dobrze nie tylko dla mnie, ale także dla mojego psiaka. Wybieram miejsca, które estetycznie trafiają w mój gust biorąc pod uwagę udogodnienia dla piesków (możliwość zrobienia fajnego spaceru, odpowiednia przestrzeń w pomieszczeniu gdzie psiak będzie przebywał, sposobność zabrania psa ze sobą na posiłek – to tylko kilka z kryteriów, którymi się kieruję).

Wilczą Ostoję znalazłam zupełnie przypadkiem, nie jest to miejsce, które szczególnie się reklamuje. Wilcza Ostoja to domek w stylu skandynawskim na Pojezierzu Drawskim, tuż obok jeziora Siecino. Położony jest na dużym, ogrodzonym i zalesionym terenie. Na zdjęciach Wilcza Ostoja prezentowała się wspaniale, ale dopiero „na żywo” można poczuć wyjątkową atmosferę tego miejsca, na którą składają się dbałości o detale i naturalne piękno otaczającej przyrody.

wilcza_ostoja_8wilcza_ostoja_5

 

 

 

 

 

 

 

 

psiamatka-wilcza ostoja

„Na jej magiczną przestrzeń składają się piękne miejsca,otoczone zielonymi lasami, czystymi jeziorami i rzekami oraz rozległymi łąkami. Nie znajdziecie tu hałasu i wielkomiejskiego zgiełku… Codzienność wypełniona jest ciszą i spokojem, które udzielają się każdemu przybyszowi. Bliskość natury oraz wyjątkowo sielska atmosfera sprawiają, że można zapomnieć tu o problemach dnia codziennego, odprężyć się i oddać błogiemu wypoczynkowi.”

 

I tak jest w istocie. Choć byliśmy tam tylko na weekend, długo je wspominałam: leniwe poranki urozmaicone dźwiękami żurawi z pobliskiego jeziora, śniadania na świeżym powietrzu (jakoś tak jest, że jedzenie pod chmurką smakuje bardziej) i co najważniejsze bezpieczną swobodę dla mojego psa, który mógł hasać po ogrodzonym terenie i tarzać się w pobliskich łąkach.


Wnętrza

Dom składa się z przestronnego salonu z jadalnią i kącikiem kanapowym, sypialni z podwójnym łóżkiem (materac jest wygodny i nie rozdzielony)  oraz przedpokoju i łazienki z oknem ♥. Wokół domku rozpościera się 60 metrowy częściowo zadaszony taras, wykończony deską o przyjemnej fakturze, na którym można: przesiadywać, opalać się, grać w karty, pić wino i co tylko dusza zapragnie – wszystko w przyjemnym kontakcie z otaczającą naturą. Jest to idealne rozwiązanie dla mieszczucha, który lubi mieć dostęp do kuchni i łazienki na wyciągnięcie ręki, a jednocześnie może z przyjmnością spędzać czas na świeżym powietrzu. Konstrukcja domu jest dokładnie przemyślana i każda jego część zaadaptowana tak by w pełni umilić czas jego gościom. Nie można zapomnieć o niesamowitej antresoli z okrągłym oknem, gdzie można spać albo czytać książkę – być razem i osobno z innymi domownikami. Wilcza Ostoja pomieści do 6 osób – jest to idealne miejsce noclegowe zarówno dla par, jak i małej grupki znajomych. Właściciele Wilczej zadbali, o umilenie pobytu w domu jego wyposażeniem, mamy tu: ekspres do kawy z prawdziwego zdarzenia, grill, hamak, leżaki, wi-fi, odtwarzacz dvd z filmami do wyboru, mini biblioteczkę oraz zmywarkę 😉 Kuchnia jest w pełni funkcjonalna, tak więc z przyjmnością można w niej pichcić wyglądając przez okno z widokiem na drzewa 🙂 Duże okna pozwalające na kontakt z otoczeniem to kolejny plus przestrzeni. Pomyślano także o pieskach, które mają swój koszyk/legowisko, a od naszego pobytu wyścielone zostało psią matką.

wilcza_ostoja_3 wilcza_ostoja_7

 

 

 

 

 

 

 

13938104_1062569740457762_623123085499914761_o

„Wnętrze domu jest naprawdę wyjątkowe. Inspiracją do jego wystroju była postać Wilczycy. Dodatki o tematyce wilczej spotkać można na każdym kroku. (…) Cały dom wypełniony jest naturalnością i przytulną aurą.”

Wilcze elementy, spójność i konsekwencja w urzędzeniu domu niewątpliwie dodają mu nieodpartego uroku. Co tu dużo mówić – nie ma drugiego takiego miejsca. A aura i energia w domu (i wokół domu) jest rzeczywiście dobra, zdrowa – w takich miejscach można naprawdę wypocząć. Bez zbędnych spojrzeń sąsiadów (w okolicy jest tylko jeden dom), głośnych dźwięków miasta można na chwilę zanurzyć się w sobie i naturze.

Długo zastanawiałam się co jest głównym czynnikiem, który powoduje, że w Ostoi człowiek się tak dobrze czuje i doszłam do wniosku, że urządzenie domu z sercem i dbałością + piękno przyrody wokół jest kompilacją, która pozytywnie odziaływuje na gości domu. Z całą pewnością jest to miejsce z duszą, które dba o swoich gości. Wystrój wnętrza jest na tyle inspirujący, że zaczęłam myśleć jak mogę zaaranżować moje mieszkanie by czuć się w nim tak dobrze jak Wilczej Ostoi (sic!). Jaki wybrać motyw przewodni? Jakie dodatki kupić, może w końcu zazielenić taras ? – na co ciągle nie mam czasu…  takie pytanie zrodziły się w mojej głowie po pobycie.


Z psiej perspektywy

Jak już zapewne zdążyliście zauważyć miejsce mi się spodobało. A co o nim myśli Noaś?

Po krókim zapoznaniu się z terenem, Noaś został przepięty na 15 metrową linkę, która ciągnęła się za nim gdy on eksplorował 10000 metrów² terenu. I jakie było moje zdziwienie gdy okazało się, że piesek wcale nie probuje natychmiast uciec z działki, tylko trzyma się blisko, jest w zasięgu wzroku i wraca na zawałanie. Miałam okazję przekonać się, że Noaś to mamisynek i pies podwórkowy 😉   Większość dni spędzał spokojnie na zewnątrz – wylegując się na tarasie. Tak duży prywatny teren daje ogromne możliwości fajnej zabawy z psem, z czego korzystaliśmy. Uwielbiam patrzeć jak Noasiek lata jak dziki i nie bać się, że wpadnie pod samochód. Myślę, że te przyjemne warunki dla Noaśka również wpłynęły na mój stan ducha i wypoczęcia. Absolutnie marzymy o takim tarasie w naszym przyszłym domu 😉 Na spacery higieniczne wychodziliśmy na przechadzki dwa razy dziennie i przy okazji zwiedziliśmy okolicę.

wilcza_ostoja_11 wilcza_ostoja_psiamatka

Jak dojechać?

Najłatwiej do Wilczej Ostoi dojechać samochodem. Z Warszawy jest to około 5,5 h drogi – nie jest to krótka przejażdżka, ale warta odbycia. Trasa jest przyjemna i znaczną jej część pokonuje się autostradami. Dokładna mapka jak dojechać i trafić pod drzwi Dobrosława 7 znajduje się na stronie klik (zjedź paskiem w dół). Biorąc pod uwagę, że Wilczą Ostoję od Kołobrzegu dzieli jedynie godzina drogi – wypad w to urocze miejsce można połączyć z wyjazdem nad morze – tak jak i my zrobiliśmy.

Atrakcje

Głównymi atrakcjami, które czekają na Pojezierzu Drawskim jest piękna przyroda i spokój. Nie znajdziecie tu (przynajmniej w najbliższej okolicy) lunaparku ani klubów, ale raczej nie o to chodzi. Długie spacery, spływ kajakowy, bujanie się na hamaku, opalanie na tarasie, wysypianie się w ciszy i ciemności (daleko od świateł miasta), kąpiel w jeziorze to bonusy, które są dostępne dla gości Wilczej Ostoi. Moją osobistą „atrakcją” była kąpiel przy świecach w pięknie urządzonej łazience. Chwila relaksu w ciepłej wodzie – bezcenna 😀 W Wilczej Ostoi czas biegnie wolniej, a małe rzeczy cieszą bardziej i można je celebrować z uwagą.

Niedaleki dystans od Kołobrzegu, pozwala na np. jednodniową wycieczkę nad morze. Z uwagi na krótki pobyt wybraliśmy spacery po okolicy i odpoczynek na terenie Wilczej Ostoi. Ale jeśli będziemy tam jeszcze raz, to z wielką ochotą odwiedzę:

„Największą w Polsce hodowlę jeleniowatych, która znajduje się w Jeleniewie tuż za Ostrowicami. Widok, który tam zastaniecie jest naprawdę niezwykły: setki przechadzających się danieli, łań, jeleni . Szczególnie polecamy obserwację latem, najlepiej późnym popołudniem, gdy ciepło-żółte światło ściele się po polach.”


Last but not least

Właścicielami Wilczej Ostoi jest małżeństwo – Kasia i Mariusz Koseccy, których mieliśmy przyjemność poznać. Prywatnie są opiekunami czterech psów, w tym trzech adopcyjniaków! To oni przywożą i odbierają klucze, a także dbają o wysoki standard w domu. (Do tej pory nie wspomniałam, że w domku jest czyściutko, mamy do dyspozycji świeżą pościel i ręczniki.) Kasia była pomysłodawczynią wystroju wnętrzna i z całą pewnością jej się udało. Bez względu na to czy ktoś lubi wilki czy nie (kto nie lubi wilków ? ;>)  będzie oczarowany tym miejscem. My byliśmy i na pewno tam wrócimy!

wilcza_ostoja_4wilcza_ostoja_1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

*Cytaty pochodzą ze strony www.wilczaostoja.pl

Chcesz, żeby Psiamatka odwiedziła Twoje psiolubne miejsce i napisała o nim na blogu? Zapraszam do kontaktu -> kontakt@psiamatka.pl

Czytaj więcej

Smycz miejska – Psiamatka poleca

Nie jest tajemnicą, że większość spacerów robimy na Flexi. Wyczerpująco o tego typu smyczkach opowiada Magda z kanału Psi świat w swoim filmiku. Dla nas osobiście Flexi to sposób na bezpieczny spacer na smyczy, która zapewnia swobodę Noasiowi, a mi pewność, że nie zwieje 😉 Natomiast uwielbiamy smycze tradycyjne a) ponieważ ładnie wyglądają b) są niesamowicie wygodne na spacerach miejskich, gdy potrzebuję mieć psa „pod ręką”. Takie smycze zawsze używamy gdy idziemy do kawiarni, na wizytę u weterynarza lub na spacer za miasto gdzie pies jest przypięty przez chwilę, a potem można go swobodnie odpiąć.

Ze smyczy tradycyjnych chciałam Wam napisać o trzech, które używamy i lubimy. Pierwsza z nich to smyczka Berry Zoo. Posiadamy smyczkę Grey Silver classic (długość: ok 150 cm, grubość liny: 12 mm.) Jest to ręcznie wykonana, klasyczna smycz, która wg producenta zapewnia trwałości i odporności nawet na bardzo silne ciągnięcie, dzięki zastosowaniu mocnych splotów oraz odpornego na korozję chromowanego osprzętu. Smyczkę Berry Zoo, używamy od prawie roku – przez ten czas właściwie zupełnie się nie zmienił się jej wygląd. Doceniamy jej elegancki look i minimalizm.

berryzoo2

Grey Silver Classic – Berry Zoo

Kolejną smyczką, którą uwielbiamy i ostatnio głównie z nią ruszamy w miasto to smycz Warsaw Dog. Jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami Mystic Aztec Grey o długości 180 cm (szerokość taśmy 2,5cm)  z żółtym karabińczykiem 😀 Smycz wykonana jest z trwałej, przyjemnej w dotyku taśmy poliestrowej, którą bez problemu można prać w pralce. Mocno kibicowałam nowo powstającej marce i oczywiście byłam bardzo ciekawa jej produktów. Nie zawiedliśmy się 🙂 Pomimo tego, że karabińczyk jest dość duży, a Noaś raczej średni bardzo szybko przyzwyczaił się do chodzenia na łorsołdogu i chyba mogę powiedzieć za niego, że jest to jego ulubieniec. Smycz to dla mnie również element outfitu i gdy mam ochotę wyglądać „fajnie” wybieram warsawdoga 😉

warsawdog

Smycz miejska Mystic Aztec Grey – Warsaw Dog

Trzecią z naszych smyczek jest wielofunkcyjna smycz WILD WOOF w ślicznym fioletowo-pomarańczowym kolorze. Jest wykonana z 2,5 cm polipropylenowej taśmy (a właściwie dwóch zszytych ze sobą). Smycz można przepinać tak, że jej długość kształtuje się od 150cm do 300cm. Jest bardzo ładnie wykonana, i choć my używamy jej głównie na spacerach po mieście, zdecydowanie poradzi sobie w innych cięższych warunkach, ponieważ okucia rymarskie jak karabińczyki, kółka i półkola odlane są z 100% brązu, których Skandynawowie używają na morzu. Gdybym jeszcze raz wybierała smyczkę wildwoof, wybrałabym tę pojedynczą dedykowaną dla psów ras średnich, bo jak by nie patrzeć Noaś gigantem nie jest 😉 Opcja „wolne ręce” zdecydowanie przydaje się przy noszeniu toreb z zakupami, albo czekaniu pod okienkiem na jedzonko na wynos ^^

wildwoof3

Smycz przepinana podwójna – WILD WOOF

wildwoof4

 

Podsumowanie:

Wszystkie wymienione smycze polecamy i lubimy, jednak ze względu na długość 180cm (bez konieczności przepinania) aktualnie najchętniej korzystamy z Warsaw Dog. Taśma jest wytrzymała i lekka jednocześnie, co dla nas ma ogromne znaczenie, bo Psiamatka kobietą jest i ciężkich smyczy nie lubi 😉 Na ten moment czaimy się na nowy kolorek Shine in Apricote, który pewnie sprezentuję Noasiowi (a może sobie 😉 ) na Mikołajki. Wszystkie zaprezentowane smycze to polskie produkty co również ma dla nas znaczenie 😛

A jakie są Wasze ulubione smyczki? Czy macie różne smycze na różne okazje?

And last but not least! Emiko, którą częstuję smaczkiem na zdjęciu tytułowym to panienka Shiba Inu, prywatnie wybranka serca Noasia 😉

*wpis nie jest sponsorowany przez żadną z wymienionych firm, a opinie wyrażone we wpisie są subiektywne, zdjęcia produktów pochodzą ze stron: www.berryzoo.pl www.warsawdog.com www.wildwoof.pl

Czytaj więcej