Eko Pies

Od blisko 5 lat staram się żyć ekologicznie, oczywiście ‚staram się’, nie znaczy, że żyję tak w pełni, ale nie poddając ocenie moją ekologiczną egzystencję, myślę, że wielu opiekunów psów często staje przed dylematem: Czy mogę na rynku znaleźć produkty, preparaty dla psów, które będą zgodne z moim ekologicznym stylem życia? Ta potrzeba bierze się z dwóch powodów: czujemy się odpowiedzialni za psa, i niejako za jego wybory, a z drugiej strony, ciężko żyć w schizofrenicznej sytuacji, że sami kupujemy sobie zdrowe produkty, z atestami, a nasz pies dla przykładu odżywia się karmą pełną wypełniaczy i konserwantów.

Czytaj więcej

Moje życie z Pierwotniakiem – 2 lata z Shiba Inu

Długo rozmyślałam co znajdzie się w tym wpisie. Czy ma to być bardziej poradnik dla osób, które myślą  o  posiadaniu psa rasy Shiba Inu, czy może raczej zapis moich indywidualnych doświadczeń. I prawdopodobnie będzie to mix jednego i drugiego 🙂 więc z góry ostrzegam, że wpis może być trochę chaotyczny 😉

Na początku powinnam zapewne napisać dlaczego zdecydowałam się na psa rasy Shiba Inu, która w Polsce jest dość rzadka i właściwie najlepiej zaklepać szczenię w jednej z niewielu hodowli. I szczerze powiem, że nie znam odpowiedzi na to pytanie 😛 Jakoś wczesną wiosną dwa lata temu pojawił się pomysł posiadania psa i ja na rympał powiedziałam, że „Jeżeli już to Shiba”. (Z Shibą miałam przypadkowy kontakt jakieś 10 lat temu – jeden z moich ówczesnych sąsiadów, miał Shibę, a ja spotykałam ich w windzie, i zawsze wydawało mi się, że to taki mały, grzeczny, uroczy piesek 😛 ) Jak sami widzicie nie była to decyzja przemyślana, długo wyczekiwana, czy nawet moje marzenie. Oczywiście przeczytałam informacje na temat tej rasy, które można było wówczas znaleźć w internecie, ale gdy napotkałam wpis na forum, że Shiba Inu nie jest na pewno rasą dla początkujących psiarzy, zupełnie to zignorowałam… I dopiero kilka tygodni po przywiezieniu shibulca do domu natknęłam się na rzetelny i wyczerpujący opis rasy oraz postępowania z psem rasy Shiba Inu ( autorstwa Joli, właścicielki Championa Zakiego, a obecnie mojej dobrej znajomej 🙂 ) który myślę, że sporo by zmienił, gdybym go przeczytała odpowiednio wcześniej.

28 października 2013 w moim domu pojawiło się 8 tygodniowe szczenię rasy Shiba inu, płci męskiej a mówiąc wprost był to diabeł wcielony w czystej postaci, który gryzł, drapał, piszczał i nie spał po nocy, reagował awersyjnie na dotyk i wiele bodźców ze świata zewnętrznego, brakowało właściwie tego, żeby rzucał się na twarz i odgryzał nos… Przez pierwsze dwa tygodnie myślałam, że oszaleję, a potem już nie pamiętam, albo rzeczywiście oszalałam, albo pokochałam bydlaka. Na pewno nie jest bez znaczenia to, że trafił mi się bardzo silny samiec rasy pierwotnej, i wszystkie osoby, które mają do czynienia z pierwotniakami i silnymi samcami, wiedzą co mam na myśli. Tu nie było mowy o mizianiu się z pieskiem i powolnej nauce, ok 12 tygodnia życia Noasia, w domu zapanował żołnierski dryl bo tylko tak udawało się funkcjonować z małym tyranem. Pomogła mi wówczas trzy rzeczy ( z czego dwie dość abstrakcyjne): sen z Japończykiem w roli głównej, który opowiedział mi o powstaniu rasy; spotkanie z wykwalifikowaną trenerką oraz doświadczenie totalnej łagodności ze strony mojego psa, które dało mi nadzieję, że dziki, pierwotny zwierz ma też swoje drugie oblicze.

Od razu zaznaczę, że jeśli ktoś chce pracować z Shibą to tylko z trenerem, który ma doświadczenie z rasą pierwotną a najlepiej z Shibą właśnie. Shiby absolutnie nie nadają się do szkoleń metodami awersyjnymi, fatalnie reagują na byłych policyjnych trenerów i innych, którzy widzą w nich „tylko psa”. Moja trenerka jako pierwsza powiedziała mi, że to nie są psy, tylko rasa pierwotna. Jeśli zrozumiesz, że masz w domu zwierze pierwotne, które przez National Geographic zostało uznane jako najbliższe genotypowi wilka to już naprawdę połowa sukcesu.shibainuwolflikeShiba Inu pochodzi z Japonii, należy do grupy szpiców i ras pierwotnych. Jest to jedna z najstarszych ras, która oryginalnie była wykorzystywana do polowań na zwierzynę (ptactwo, dziki) i silny instynkt łowiecki pozostał Shibom do dziś dnia. Jest to o tyle uciążliwe, że psy te są praktycznie nieodwoływalne, uwielbiają węszyć i chodzić swoimi ścieżkami, w mieście generalnie nie powinno się ich spuszczać ze smyczy, gdyż bardzo łatwo mogą wpaść pod samochód. Pomimo tego, że Noaś jest ładnie uwarunkowany na gwizdek, nie mam do niego zaufania gdy biega luzem spuszczony ze smyczy.

Shiba suczka ok 1930 Japonia

Shiba suczka ok 1930 Japonia

Shiba samiec ok 1930 Japonia

Shiba samiec ok 1930 Japonia

shibainu-japan2

Shiba Inu – old picture

shibainu-japan

Japończyk z mojego snu

Shiby mają niesamowicie wyostrzone zmysły, są zwinne, szybkie i bardzo skoczne (Potrafią w pół sekundy wskoczyć specyficznymi susami na 2 metrową górkę, albo niezauważone ukraść patyka idącemu psu z naprzeciwka). Często mówi się o nich „Mali Samuraje”, ale ja osobiście wolę określenie Yakuza 😛 Cechą charakterystyczną Shib jest powarkiwanie podczas zabawy i wydawanie innych dziwnych odgłosów, co często spotyka się z niezrozumieniem u innych psów, a tym bardziej psiarzy. Shiby nie są psami agresywnymi, ale potrafią być bardzo dominujące i to tyczy się zarówno psów jak i suk (choć moje osobiste doświadczenie jest takie, że suczki postrzegam jako naprawdę łagodne istoty). Jak wszystkie psy pierwotne mają silny instynkt terytorialny i nienawidzą podbiegaczy!!! W przypadku mojego psa nie ma mowy o witaniu się z innym nieznanym samcem. Noah toleruje tylko samce, które zna od małego, albo był z nimi socjalizowany na tyle regularnie, że w końcu potraktował go jako swojego. Shiby mają bardzo wrażliwą i upartą naturę, a ich nastrój potrafi się zmieniać z sekundy na sekundę. Jak wszystkie pierwotniaki są bardzo zaborcze przy odbieraniu zdobyczy, mogą nawet ugryźć! Wszystkie te niedogodności są wpisane w specyfikę rasy i nawet długotrwały trening niekoniecznie zmieni genetyczne uwarunkowania.

Shiby to niezwykle piękne psy, co niestety może się stać ich przekleństwem. Właściwie codziennie, choć raz jesteśmy zaczepiani, albo ktoś w oddali mówi „Zobacz jaki piękny pies”. Gdy ktoś zaczyna rozmowę, pyta jaka to rasa itp. dość zdecydowanie mówię, że jest to wymagająca rasa i, że baaaardzo obficie linieje, to zazwyczaj zniechęca przypadkowych entuzjastów.

Shiba Inu - Japan, 2015 photo: Ryuta Senuma

Shiba Inu – Japan, 2015 photo: Ryuta Senuma

Shiba Inu - Japan, 2015 photo: Ryuta Senuma

Shiba Inu – Japan, 2015 photo: Ryuta Senuma

Ale, żeby nie było tak strasznie opowiem też, o miłych aspektach Shibulców.

  • Shiba to pies czysty do granic możliwości, wylizuje się jak kot, na spacerach omija kałuże, gdy pada deszcz potrafi odmówić wyjścia na spacer (!). Jego sierść nie pachnie psem, szczerze powiem, że uwielbiam zapach mojego futrzaka, który generalnie ma za sobą dwie kąpiele 😛
  • Również trening czystości Shib jest mało uciążliwy, Noaś ok 16 tygodnia, pierwszy raz samodzielnie zasygnalizował potrzebę wyjścia drapiąc łapką w drzwi.
  • Shiba to cichy pies, nie szczeka, choć zapewniam wszystkich, że umie. Korzysta z tej umiejętności bardzo rzadko. Czasem podczas szalonej zabawy i bieganiny po domu, szczeka radośnie, ale zazwyczaj jest to krótkie WOOF, które oznacza ostrzeżenie. W momencie niepożądanego spotkania z innym psem, może szczekać w bardzo charakterystyczny, nerwowy, jakby pourywany sposób – nie jest to w żadnym wypadku zachęta do zabawy! A tutaj filmik z szczekającym Zakim 😀
  • Shiba jest wybitnie inteligentnym psem, wyczuwa emocje i intencje innych osób. Jeśli tylko zechce, potrafi fantastycznie dopasować się do swojego opiekuna.
  • Shiba to pies, który lubi aktywność fizyczną ale pomijając okres szczenięcy nie jest jest ona dla niego najważniejsza. Kiedy się bawi, to bawi się jak szalony, ale kiedy czas zabawy minie, w domu jest nad wyraz spokojnym i praktycznie nie zauważalnym psem. Większość czasu przy powstawaniu tego wpisu spędziłam w tak miłych okolicznościach przyrody 😉Noah sleeping

Dość przełomowym momentem w naszym wspólnym życiu, było przeczytanie wzmianki o szkoleniu psa w zupełnie nowym paradygmacie, które wywodzi się z pozytywnego behawioryzmu, a w Polsce jest praktycznie zupełnie nie znane (roboczo nazywam je podejściu relacyjnym, które głównie jest propagowane niezależnie przez Kathy Sdao, Grishy Stewart i Emily Larlham). Zakłada ono, że z psem można stworzyć relację opartą na zasadzie wzajemności, że można dostosowywać się do potrzeb psa, a nie tylko wymagać. Aby to zrobić trzeba naprawdę poznać psa – zobaczyć w nim czującą istotę, która się komunikuje, i podejmuje autonomiczne decyzje, a potem stworzyć takie warunki w otaczającym nas świecie dla naszego psa aby to wszystko uwzględnić. Czy brzmi to szalenie? Nie wiem, ale nigdy nie sądziłam, że pies może mnie tak odmienić, nauczyć mnie tylu rzeczy, a sama możliwość obcowania z nim i obserwacji jego zachowań dać tyle radości. Dodam także, że po prawie 2 latach stosowanie założeń tej metody Noaś traktuje mnie jako przewodnika stada, co oczywiście następowało w czasie. Tym bardziej jest to dla mnie satysfakcjonuje, że bez zbędnych manipulacji i dominacji stało się to na swój sposób naturalnie.

Czy zdecydowałabym się na kolejnego psa Shiba Inu? Szczera odpowiedź brzmi „Nie wiem” i głównie wiąże się to ze zmianą światopoglądu, która nastąpiła u mnie przez ostatnie 2 lata. Jest tak wiele psów, które potrzebują wsparcia, że chyba bliższa byłabym decyzji przygarnięcia suni w typie husky (nadal pierwotniak 🙂 ), o której zresztą skrycie marzę. Natomiast rozumiem osoby, które kupują Shiby z zarejestrowanych hodowli, bo tylko w ten sposób można zostać opiekunem zwierzęcia tej wyjątkowej rasy. Shiba jest praktycznie niedostępna do adopcji. Aktualnie w schronisku w Korabiewicach przebywa 12 psów w typie rasy Shiba Inu, które pochodzą z pseudohodowli i można się starać o zostanie domem tymczasowym dla nich. Szczegóły klik.

Czy polecałabym rasę Shiba Inu innym? Również szczera odpowiedź brzmi „Nie wiem” Shiba jest bardzo specyficznym psem i choć ja osobiście ją pokochałam, wyobrażam sobie, że ktoś może być bardzo niezadowolony z psa – nie psa. Mi akurat zupełnie nie przeszkadza niezależność mojego psa i zawsze należy pamiętać, że Shiby i inne psy ras pierwotnych mają swoją dziką naturę w genach, a aby przetrwać musiały być w stanie podejmować samodzielnie decyzje, a nie tylko wykonywać komendy. Wydaje mi się, że najlepszym pomysłem przed podjęciem decyzji o psie rasy Shiba Inu, jest spotkanie się na spacerze z właścicielem tej rasy i zobaczenie „na żywo” dynamiki psa, specyficznych zachowań, interakcji z innymi. Natomiast jeśli, ktoś potrzebuje rewolucji w życiu, to Shiba mu ją na pewno zapewni 😉 Odkąd mam Shibulca moje życie diametralnie się zmieniło, i jakby nie patrzeć to przez tego małego rudego powstała Psiamatka.pl 😉 Poznałam też mnóstwo fantastycznych osób i psów i myślę sobie, że to dopiero początek tej przygody 😀

A kto dotrwał w czytaniu do tego miejsca 😉 zapraszam na ciekawostki:

  • Internetowy Mem DOGE/Pieseł powstał z inspiracji rasą Shiba Inu -> WOW
  • Wszyscy shibomaniacy dzielą się zdjęciami swoich psiaków na grupie fb Shiba Inu Photography
  • Warszawscy shiboholicy dość regularnie uczestniczą w shibowych spotkaniach, jeśli jesteś z Warszawy lub okolic to zapraszamy do naszej grupy Shiba Inu Warszawa i okolice.
  • Shiba Inuyama Shibao jako pierwsza zaprezentowała wiadomości w japońskiej TV 😉
  • Shiby zazwyczaj mają japońskie imiona, Noah, też miał nazywać się po japońsku, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie 😉 Jego imię pochodzi od głównego bohatera filmu Pamiętnik (The Nootbook)
  • Shibom wydaje się, że są większe niż w rzeczywistości, mają nawet swoje tajne sposoby znaczenia terenu, by inne psy, też myślały, że są większe 😛 ale nie będziemy ich zdradzać ^^
  • Shiba notorycznie mylona jest z Akitą (!), Siberian Husky (!) a nawet Alaskan Malamute (!!), wiele osób na poważnie pyta się, czy spaceruję z lisem na smyczy 😀
  • Jeśli nie zniechęcił Cię ten tekst to zapraszam do drugiej części Shiba Inu – Poradnik Praktyczny oraz kolejnej Shiba Inu – Poradnik Praktyczny cz.2

Podobał Ci się ten wpis? Zostaw komentarz, zapisz się do newslettera, albo zajrzyj do naszego butiku 🙂

Czytaj więcej

Polecane zabawki dla psa

Psia zabawa to chyba najprzyjemniejszy moment, którego możemy doświadczyć w codziennym byciu z naszym pupilem. W tym wpisie chciałabym przedstawić polecane przez nas zabawki dla psa, które Noasiek szczególnie sobie upodobał (i nie będą to szarpaki 😉 )

Noaś niedługo skończy dwa lata i przez ten czas wypróbował naprawdę mnóstwo zabawek, z czego znaczną część oczywiście zniszczył. Udało nam się znaleźć dwie, które naszym zdaniem są warte uwagi.

Nr 1 na naszej liście to Kong Snugga Wubba – interakywna zabawka dla psa pokryta miękkim materiałem. Dostępna jest w 3 rozmiarach S, M i L – dostosowanym do wielkości psiaka. Wygląda jak mała owłosiona ośmiorniczka 😀 Jak sam producent wskazuje, można się nią bawić na różne sposoby. A jak to u nas wygląda?

Etap 1 – Wubba jest noszona – Noaś jest cały szczęśliwy, że ma swoje coś, i nosi to i przekłada. Tam gdzie on, tam i Wubba 🙂 Wygląda to naprawdę uroczo, często chcę ją zabrać nawet na spacer, ale Wubba raczej byłaby trudna w czyszczeniu, więc na spacery jej nie zabieramy.

Etap 2 – odrywanie nóżek – drugi etap jest rozłożony w czasie, jakby mimochodem, Wubba gubi nóżki (które Noaś odgryza i nie zjada na szczęście). Zabawa polega na tym, że Noaś kładzie się na kocyku i metodycznie glumie Wubbowe nóżki by je odgryźć, aż w końcu zostanie sam odwłok.

Etap 3 – dostanie się do środka Wubby, i wygryzienie gumowego elementu, który się tam znajduje. Oczywiście ten ostatni etap odbywa się w mojej obecności i choć wiem, że Noaś nie pożre tej gumy (bo nie ma takich tendencji) to raczej wolę mieć na niego oko.

Wubba Snugga także świetnie nadaje się do wspólnej zabawy z psem w przeciąganie czy aportowanie.

wubba-kong

Rozmiary Wubby L, M, S (źródło zdjęcia – www.kongcompany.com)

wubba-zabawka dla psa

Etap 1 – Zadowolony Noaś z różową (całą) Wubbą 😉

Za co my najbardziej lubimy Wubbę? Za możliwość zabawy rozciągniętą w czasie, nie jest to zabawka „na jeden raz” to już nasza 4 czy 5 Wubba, a jedna spokojnie przeżywa ok 3 miesięcy – a to moim zdaniem jak na psią zabawkę naprawdę długo!

Kolejnym naszym ulubieńcem jest Kula Beco Pets, którą odkryłam na zakupach w TK MAXX. (Btw właśnie w TK MAXX strefa zwierzęca to moja ulubiona i ubóstwiam oglądać gadżety, które się tam pojawiają.) Wracając do kuli to jest ona wykonana z w pełni ekologicznej gumy przyjaznej dla środowiska, pozyskiwanej z łusek ryżu! 😀 Nawet jeśli nasz psiak zdecyduje się się na konsumpcję tejże piłki nic nie powinno mu się stać. Jest to typowa zabawka, którą spokojnie możemy umieścić w kategorii stworzonej przez HEART CHAKRA „weź to i zejdź mi z oczu” 😛 Kula jest dostępna w 4 rozmiarach, jest dosyć ciężka i bardzooo wytrzymała na ząbki naszych zwierzaków (co nie zmienia faktu, że Noasiowi udało się ją rozbroić 😉 Tak czy inaczej przekonuje nas ekologiczność tego produktu i chętnie do niego wracamy. Oprócz kul z tego samego tworzywa są dostępne kostki i krążki. Dla tych, którzy nie mają dostępu do TK MAXX polecam amazon.co.uk gdzie produkty Beco Pets również można kupić.

BT_FETCH_BALL_psiamatka

Rozmiary Becoball (źródło zdjęcia – www.becopet.com)

BecoBall & Noaś - Psiamatka.pl

Ustawka 😉 – Noaś i BecoBall

becoball-ekologiczna zabawka

Zniszczenia BecoBall – obyło się bez sensacji żołądkowych 😉

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Aktualnie korci nas by wypróbować jedną z zabawek RAUKI. Znacie je?

A jaki są ulubione zabawki Waszych psiaków?

Czytaj więcej