Weekend z psem – Ogrodzieniec

W Ogrodzieńcu byliśmy już kilka razy, malownicze położenie w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej zrobiło na nas dobre wrażenie. Największą atrakcją Ogrodzieńca są ogromne ruiny Zamku wybudowanego w XIV-XV wieku. Jego historia  jest dość zawiła, kto ma ochotę może przeczytać tutaj, a moją uwagę przykuła legenda o czarnym psie, który ponoć pojawia się nocą w ruinach i broni skarbów tam ukrytych!

autor zdjęcia Łukasz Śmigasiewicz, źródło wikipedia

panorama w zimę 🙂

 

Ruiny Zamku można zwiedzać w sezonie (Uwaga, zamek nieczynny od 28.11.2016 do 31.03.2017) nie przeszkadza to jednak na przejście się wokół Zamku, co też i my uczyniliśmy będąc tam ostatnim razem.  Właściwie tylko raz weszliśmy na teren dla zwiedzających, a tak to obchodzimy podzamcze na dziko 🙂 I co najważniejsze zarówno w sezonie jak i poza można po terenie Zamku chodzić z psem! 🙂 O każdej porze roku ruiny wyglądają interesująco.

Wspominamy lato💥🐬🐚⛵️☀️🌺 #ogrodzieniec #bestsummer #psiamatka #zawszezpsem #polishsummer❤️🍒

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Psiamatka (@psiamatka)

Nuka również śmigała po zamkowych skałkach

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na jeden dzień czy dłużej?

Z Warszawy samochodem do Ogrodzieńca można dojechać w 2,5-3h, pociągiem do pobliskiego Zawiercia jedzie się niecałe 2 h. I choć można wycieczkę zrobić w jeden dzień, my zawsze decydowaliśmy się na nocleg w POZIOM 511 Design Hotel & SPA. Jest to jedno z lepszych miejsc, w których miałam okazję być. Przestronne pokoje, pyszne śniadania (moje ulubione racuchy z jabłkami <3), basen z panoramicznym widokiem i wodą źródlaną, a co najważniejsze psiolubność. Hotel jest kameralny, a jego architektura pięknie wkomponowana w skałę wapienną.

Smarujemy łapki przed wyjściem na mróz 🙂

Jego wysokość Noander na poziomie 😉

pokoje z pięknym widokiem, foto: POZIOM 511

nasza ulubiona miejscówka 🙂 foto: POZIOM 511

 

Byliśmy tam już cztery razy i za każdym razem nie zawiedliśmy się. Obsługa jest miła, miejsce przyjemne, gdyby jeszcze ceny były trochę niższe 😉

maj 2016

styczeń 2017

Co jeszcze w okolicy?

15 km od Ogrodzieńca, położona jest Pustynia Błędowska. To prawie 33 km2 piasków lotnych (jak brzmi fachowa nazwa 😉 a mówiąc prościej ogromna otwarta przestrzeń pokryta piachem. Byliśmy tam zupełnie sami, a cała pustynia tonęła w śniegu (jak to w zimę 😀 ). Dokładny opis z perspektywy wycieczki z psem znalazłam na blogu Psiechadzanie klik. My wjechaliśmy na pustynię od strony Dąbrówki (Chechła) – jest to teren wojskowy i pomijając piękny widok, raczej nie można tam poszaleć, ponieważ można wejść na niewybuchy 🙁 ale już wjeżdżając od drugiej strony czyli Czubatki, można zrobić ciekawą wyprawę. Odsyłam do wspomnianego wcześniej bloga, gdzie wszystko jest dokładnie opisane.

foto by mąż 🙂

 

Innym miejscem godnym uwagi i zwiedzania w nieodległej okolicy (36km) jest Zamek w Pieskowej Skale, który po kilku latach renowacji w maju zeszłego roku został oddany dla zwiedzających. Zostały tam nakręcony sceny z filmów „Pierścień i róża”, „Ogniem i mieczem” czy „Janosik” 😀  Mnie oczywiście zaintrygowała nazwa, ale nie ma pewności czy coś z psem ma tak naprawdę wspólnego: „Nazwa zamku prawdopodobnie wywodzi się od niemieckiego terminu Peskenstein. Według opinii części badaczy nazwa jest pochodną kształtu zamkowej skały, która rzekomo miała przypominać psa. Niektórzy zaś twierdzą, że w języku staropolskim Pieś, Pieszko, Pieszek lub Piech- oznaczało zdrobnienie od imienia Piotr” źródło cytatuPodobno najpiękniej wygląda jesienią.

 

autor zdjęcia Łukasz Śmigasiewicz, źródło: wikipedia

Z perspektywy psa

Noaś głównie podróżuje autem, więc nawet 3h na tylnej kanapie jest do wytrzymania. Sam hotel jak pisałam wcześniej jest psiolubny. Pokoje rozlokowane są w dwóch budynkach (jeden jest z restauracją i do niego wejście jest po schodach/wzniesieniu, drugi z recepcją ma wejście bezpośrednio z ziemi) – jest to o tyle istotne, że każdy może wybrać jak mu jest wygodniej. Nocowaliśmy w obu budynkach i wydaje mi się, na spacer wychodzi się jakby szybciej z budynku z recepcją 🙂 Do każdej części hotelu oprócz SPA można wchodzić z psem, a pokoje hotelowe są bardzo przestronne więc psiaki powinny się czuć komfortowo. Wokół hotelu jest sporo pól, gdzie można wybiegać psa, ale trzeba uważać na kleszcze i osy (!) to oczywiście w sezonie. My sporo spacerów robiliśmy po terenie wokół Zamku w Ogrodzieńcu, bo jest tam dość przestrzennie a i widoki niezłe. Do Zamku w Pieskowej Skale natomiast prowadzą długaśne, strome schody i Noaś pokonywał je z rozkoszą, ale dla pieska z chorymi stawami mogą być utrudnieniem. Pustynię Błędowską koniecznie musimy odwiedzić na wiosnę, gdy zrobi się ciepło i przyjemnie będzie maszerować po jej rozległym terenie.

Czytaj więcej

Psiamatka na 2017

Pod koniec roku 2016 poprosiłam osoby na naszym fanpage o uzupełnienie krótkiej ankiety na temat sklepu Psiamatka.pl, a także zapytałam o to czego psiarze poszukują dla swojego psa/psów. Tak! Chcę w 2017 roku stworzyć nowe produkty i Wasze sugestie oraz potrzeby były dla mnie niezmiernie ważne. Jesteście skarbnicą pomysłów <3 Miałam też swoje, nim poprosiłam o ankietę i tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że myślę w dobrym kierunku 😉 Jakie jeszcze zmiany czekają sklep Psiamatka.pl w 2017 roku, o tym przeczytacie poniżej.

Metody wysyłki

W końcu będą nowe metody wysyłki, piszę „w końcu”, bo od początku działania sklepu wysyłałam wszystko pocztą polską priorytetem, i byłam zadowolona. Paczuszka nadana jednego dnia do 14:00 na 99% była dostarczona następnego dnia we wskazane miejsce. Całkiem nieźle – biorąc pod uwagę cenę, ale rozumiem, że KURIER też by się przydał. Pomyślę również o paczkomatach i odbiorze osobistym. Póki co działamy z domu na warszawskim Mokotowie i odbiór osobisty jest możliwy po wcześniejszym umówieniu się, ale wolałabym Was przyjmować we własnym butiku 🙂

 Money

Z rzeczy formalnych, dojrzałam też do nowych form płatności, i takie na pewno w sklepie się pojawią. Ma być wygodnie i sprawnie, więc szybkie przelewy na pewno będą dostępne. Niewiele osób skarżyło się na ceny, ale zawsze takie komentarze zwracają moją uwagę – bo moim założeniem było przygotowanie produktu, który jest korzystny cenowo dla odbiorcy, przy jednoczesnym perfekcyjnym wykonaniu. I chciałabym jeszcze raz podkreślić, że psia matka to nie jest zwykły kocyk. Nasze kocyki są naprawdę świetne, nie trzyma się ich sierść, są mega trwałe i łatwe w praniu – kto ma ten wie, a kto nie ma i się waha niech przeczyta te przemiłe opinie:

„Jesteście najlepsi 😀 mam kilka waszych produktów i wiem ,że na prawdę robicie kawał dobrej roboty:)”

„Macie super pomysł Psiamatka ☺ cieszę się, że trafiłam na Was i mamy już za Kropką 2 kocyki ☺”

„Mam jeden kocyk i rzeczywiście nie obłazi sierścią! A przynajmniej łatwo ją usunąć. Przydałby się drugi na wyjazdy ;)”

„Fantastyczna jakość produktów – pranie zupełnie bezproblemowe, zachowują kolor i kształt. Gratuluję.”

Logo

Największą rozkminkę miałam i mam (!) z logo, które chciałabym zmienić i teraz sama nie wiem co z tym fantem zrobić, bo aż 95% osób logo się podoba. Natomiast zgadzam się ze wszystkimi uwagami od osób, którym logo się nie podoba, bo mam podobnie, sama widzę minusy tego logo..

More details please

Z rzeczy, które mnie zaintrygowały to to, fakt, że 15% osób potrzebuje bardziej szczegółowych opisów produktów. I obiecuję się nad tym popracować, ale naprawdę jestem ciekawa, jakich szczegółów w obecnych opisach nie uwzględniłam. Będę wdzięczna za podpowiedzi, możecie pisać w komentarzach pod tym wpisem, albo bezpośrednio na kontakt@psiamatka.pl

Nowe wzory

Ponad 96% podobają się nasze wzory w pieski – co mnie ogromnie cieszy, ale również cieszy mnie fakt, że 73% osób chciałoby inne wzory i tak! w 2017 w naszym sklepie pojawią się nowe wzory na psich kocykach. Najbliższa kolekcja będzie już nie-w-pieski 🙂 i obiecuję, że kolekcja będzie super 😉

Nowe produkty

„Proszę rozszerzać ofertę bo Pani produkty są fantastyczne.”

„Fajne jest to że Wasze produkty są inne, ale wciąż jest ich za mało (…)”

„Życzymy głowy pełnej pomysłów (choć nie wiem czy wtedy już nie pęknie, bo teraz widać, że już jest pełna 🙂 ) i radości z tworzenia.”

Dziękuję za liczne ciepłe słowa i kibicowanie bym projektowała nowe produkty. Na pierwszy ogień pójdzie materacyk, który już konstruuję od pewnego czasu. Oczywiście ma to być produkt bliski ideału, spełniający wszechstronne potrzeby, więc testujemy, wybieramy i dajcie nam jeszcze trochę czasu, ale lada moment wypuścimy coś naprawdę fajnego 😉 Btw często używam liczby mnogiej i w sumie to sama nie wiem co mam na myśli ( może mnie i Noasia :D), ale prawda jest taka, że właściwie wszystko robię sama (Psiamatka to jedna osoba 🙂 więc jakby na to nie patrzeć mam sporo pracy 🙂 Wracając do nowych produktów, to chciałabym skupić się na produktach do spania i leżakowania dla psiaków i głównie takie rzeczy będzie można znaleźć w asortymencie naszego sklepu. Nie będziemy robić smyczek, choć dużo osób ich poszukuje, ale na pewno pomyślimy o macie do samochodu!

Wyrazy uwielbienia

Pozwalam sobie zamieścić tylko kilka przemiłych cytatów, które wyczytałam z ankiet. Serce rośnie i chęć do pracy jeszcze bardziej gdy człowiek jest doceniany. Projekt Psiamatka.pl to nie tylko sklep internetowy, ale projekt życia, sposób na życie – idea pięknych i użytecznych produktów dla psów podbiła wielu psiarzy i za to ogromnie DZIĘKUJĘ.

„Jesteście ekstra 😉 uwielbiam to, że rzeczy dla psów mogą być piękne.”
„Fajnie że jesteście! :-)”
„Lubię Was :-)”
„Macie super rzeczy, jakbym mogła kupiłabym wszystko :)”

„Dzięki, że jesteście! Psie matki są ekstra. Kiarutek potwierdza 😊”

„Shiba Juki pozdrawia kolegę Noah ;)”

„Kocham Was :*”

„Urzeczywistnienie swoich marzeń poprzez prowadzenie Psiamatkowego sklepu kierowanego miłością do swojego pupila i chęcią dzielenia się swoimi pomysłami z innymi miłośnikami zwierząt, to bardzo odważne i piękne. Szczerze gratuluję pomysłu i zawsze z miłą chęcią odwiedzam stronę na fb, żeby zobaczyć co nowego słychać.”

„KOCHAM SWOJEGO PUPILA:)”  – no ba, to podstawa 😀

Kocyk do rozdania był tylko jeden i trafia do..

Asia.Osinska – napiszę maila w tej sprawie 🙂

Cudownego roku 2017! <3

 

Czytaj więcej

Shiba Inu – poradnik praktyczny

O moich początkach z rasą, możecie przeczytać w pierwszym wpisie – 2 lata z pierwotniakiem. W tej części chciałabym się skupić na praktycznych informacjach, jak wybrać szczeniaka, co Shiby jedzą, czy rzeczywiście są jedną z najzdrowszych ras?

Choć Shiba staje się co raz bardziej popularną rasą w Polsce, nadal w porównaniu do innych jest dosyć rzadka, a ilość hodowli nie tak liczna. Planując kupić szczeniaka, warto zastanowić się czy ma to być pies wyłącznie do towarzystwa czy przyszli opiekunowie chcicieliby zająć się również wystawianiem psa na konkursach. Społeczność opiekunów i hodowców Shib jest dosyć mała i większość miotów prezentowanych jest na grupie na fb Shiba Inu Poland – można ją obserwować i być na bieżąco. Shiby zazwyczaj mają nieduże mioty 2-5 psiaków, więc jeśli komuś zależy na konkretnej płci albo umaszczeniu, warto takiego szczeniaka rezerwować z wyprzedzeniem. Co do zasady przypominam, że hodowla musi być zarejestrowana w Związku Kynologicznym w Polsce (jest to jedyna organizacja w Polsce zrzeszona w Międzynarodowej Federacji Kynologicznej FCI (Federation Cynologique International i ma uprawnienia do wydawania dokumentów potwierdzających pochodzenie psów rasowych). Tylko psy zarejestrowane w ZKwP mają prawo udziału w wystawach organizowanych pod patronatem FCI. Noaś pochodzi z Hodowli Grodzki Zakątek, najstarszą polską hodowlą Shib jest Xandrina, osobiście podobają mi się szczeniaki z hodowli Swobodne życie, bardzo ładne szczeniaki pojawiją się po Championie reproduktorze Zakim (aktualne skojarzenia znajdują się na stronie www.shibainu.com.pl klik).

malashiba

Piękne maluchy po Zakim VAKA Go You Djenima www.shibainu.com.pl photo: Jola Łachacz

  • Jak wybrać szczeniaka?

Chłopiec czy Dziewczynka? Dziewczynki są mniejsze, chłopcy więksi. Dużo osób zaczepia nas na spacerach i podziwia Noasia, bo rzeczywiście jest dość dorodnym i ładnym samcem. Noaś waży prawie 13 kg a shibowe dziewczynki ważą ok 7-8 kg. Te 5 kg jest naprawdę widoczne. Hodowcy często polecają samce jako te ładniej prezentujące się.  Natomiast znaczna większość samców Shib nie toleruje innych psów, co może być sporą uciążliwością na spacerach, a przynajmniej trzeba się nauczyć BHP jak taki spacer powinien się odbywać. Dlatego też warto sobie odpowiedzieć na pytanie czy na pewno chcę mieć chłopaka Shiba Inu? Zdarza się oczywiście, że suczki nie tolerują innych suczek, natomiast z moich obserwacji wynika, że jest to zdecydowanie rzadsze niż w przypadku połączenia samiec-samiec. Jest to o tyle istotna informacja, że jesli mamy już w domu dorosłego samca, nie polecałabym Shiby chłopaka i to zdanie podzielają również hodowcy. (Nie wykluczam, że takie połaczenie może być możliwe, ale doświadczenie pokazuje, że będzie trudno).

shiba-inu_male_female

Po lewej Noah, i dwie suczki Emiko i Yoko. Różnica w wielkości jest znaczna, wystarczy spojrzeć na wielkość pyska czy klatki piersiowej. Photo: Ewa Probe

 

Drugą ważną kwestią jest ubarwienie. Najpopularniejsze to RED (czyli rude ^^) charakteryzujące się bogatym, żywym kolorem i to szczeniaki o takim kolorze najczęściej są wybierane i pożądane przez przyszłych właścicieli Shib. Kolejne kolory to black & tan – czarne podpalane oraz sezam – dość rzadkie ubarwienie, które najlepiej zobaczyć na poniższym obrazku 🙂 Raz na jakiś czas zdarza się „biała” (określana także jako kremowa) Shiba natomiast nie jest to kolor wzorcowy i jest niejako odbierany jako wada – nie można takiej Shiby wystawiać w Polsce. Szczerze powiem, że ja uwielbiam białaski i mają swój nieodparty urok.

Sezam, Black&Tan, Red Shiba Inu - Kiko - Mabuki - Kayo :-)

Sezam, Black&Tan, Red – Shiba Inu – Kiko – Mabuki – Kayo 🙂

 

Shiba Inu Puppy white/cream, photo Jola Łachacz

Shiba Inu Puppy white/cream, photo Jola Łachacz

Jedną z kontrowersyjnych spraw związanych w ubarwieniem jest Urajiro, japońskie określenie, które można przetłumaczyć  jako „biały rewers psa”. Chodzi o białe ubarwienie, które obejmuje przestrzeń wokół pyska poniżej lini żuchwy, policzki, tors, wewnętrzne strony łap, rozciągająca się poniżej stawu barkowego, ale nie powyżej łokcia. Wielu przyszłych opiekunów Shib nie wie, że szczeniaki nie mają idealnie białych pyszczków i zmienia się to do 1-1,5 roku czasu. Noaś jest tego idealnym przykładem bo gdy był 8-tygodniowym szczenięciem wyglądał jak mały niedźwiadek, a potem wszystkie kolorki zrobiły się tak jak powinny.

urajiro

Urajiro – biały rewers psa

 

schody takie straszneN, mama #pomocy! #lovemydog #shiba #psiamatka #fuckthefear

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Psiamatka (@psiamatka)

  • Czy Shiby są taką zdrową rasą jak się o niej mówi?

Początki powstania rasy datuje się na 7000 pne co znaczy, że Shiby są jedną ze starszych ras. I z tego co się orientuje nie zmieniła się ona za dużo od pierwowzoru, wiąże się to między innymi z dużym naciskiem na „odbudowanie” rasy po II wojnie światowej. Japonia uznała Shibę za element swojego dziedzictwa narodowego i powstał cały program zachowania czystości rasy. O ile wady typu dysplazja raczej są u Shib rzadkością, o tyle inne infekcje, zatrucia itp. się po prostu zdarzają. My z Noasiem w wieku szczenięcym przeszliśmy zapalenie pęcherza, zapalenie krtani, a potem w późniejszym wieku kaszel kennelowy, jakieś zatrucie pokarmowe. Mieliśmy też zakażenie ucha na tle grzybicznym najprawdopodobniej było to związane z alergią, która u Shib się zdarza.  Z całą pewnością Shiba jest psem, który szybko się regeneruje po wysiłku fizycznym i nie ma problemu z utrzymaniem wagi. Ostatnio przeczytałam, że genetyka Shib predystynuje rasę do wybranych chorób oczu oraz chorób związanych z hormonami jak np. niedoczynność tarczycy.  (więcej można przeczytać tutaj).

  • Czy Shiba jest hypoalergicznym psem?

Krążą takie opinie, ale niestety nie są one prawdziwe 🙁 Powiem więcej, Shiby gubią naprawdę dużo sierści. Szczególnie te, które żyją w mieszkaniu i są narażone na centralne ogrzewanie. Ale nie łudźmy się, tam gdzie jest pies z podszerstkiem, trzeba psa wyczesywać bo „futro” po prostu leci. Inną sprawą jest to, że struktura włosa Shiby jest taka, że po każdym spacerze czyszczenie jest znikome. Shiba nie lubi być ani mokra, ani brudna, więc z lubością się wytrzepuje i wylizuje. W związku z tym nauczyłam Noasia, że zawsze wytrzepujemy się przed wejściem do domu i dzięki temu w naturalny sposób część potencjalnego brudu i martwego włosia zostaje strząchnięte przed wejściem do domu. Po za tym codziennie odkurzamy – aerobik gratis 🙂

  • Co je Shiba?

Słyszałam wiele o Shibach niejadkach, wrażliwych żołądkach itp. Mój pies je praktycznie wszystko, ale głównie karmiony jest suchą karmą Orijen Regional Red. Jakiś czas temu zaczęłam kombinować z karmą, z przysmakami i niestety blisko dwa miesiące temu przyczepiło się do nas zapalenia ucha na tle grzybicznym, jest już prawie wyleczone, ale jednak było to dwa miesiące leczenia i czyszczenia ucha 🙁 a ja z podkulonym ogonem powróciłam do sprawdzonego Orijena. Z nietolerancji Noaś na 100% nie toleruje kurczaka i ma po tym po prostu rozstrój żołądka, nawet po kurczaku organicznym, dlatego też unikamy karm z kurczakiem, a nawet tłuszczem kurczaka.

  • And last but not least – Charakter Shibulca

O charakterze Shib krąży chyba najwięcej legend. Najczęściej słyszy się, że to mały samuraj. A jaki jest samuraj? Tutaj działają nasze skojarzenia z licznych filmów wschodu, ale zazwyczaj w pierwszej kolejności przychodzą nam na myśl słowa takie jak: waleczny, niezależny i wierny. I Shiba taka jest w istocie; jest również niezwykle uparta, zorientowana na siebie, mało współpracująca – można to lubić, ale większość opiekunów Shib przyznaje, że są to trudne cechy w codziennym życiu. Jeśli ktoś poszukuje posłusznego towarzysza, albo chce ćwiczyć sport z psem, to poleciłabym inną rasę. Silny instynkt i liczne atawizmy są wpisany w całą rodzinę „pierwotniaków”, a Shiba do nich należy. I z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że pomimo, że Noaś mnie kocha, a ja jego, to nigdy nie mam 100% pewności co zrobi. Ale przynajmniej nie można się z Shibą nudzić 😀

Co dziś zmajstrujemy? photo: źródło internet

Co dziś zmajstrujemy? photo: źródło internet

Czytaj więcej

Warmia – weekend z psem

To nie będzie tylko wpis o fajnym wyjeździe z psem, to będzie również wpis o odczarowaniu miejsca i lęków dzieciństwa z nim związanych. Jesteście ciekawi? To zapraszam do lektury 🙂

Na Mazurach spędziłam połowę mojego dzieciństwa. Co wakacje wyjeżdżałam do babci, na 3-4 tygodnie, czasem prawie dwa miesiące. O ile u samej babci nie było tak źle, o tyle w ośrodku wczasowym do którego regularnie jeździliśmy było koszmarnie 😉 Uroczo położony, w środku lasu, nad samym jeziorem miał swoje wady: domki były z dykty, pachniały zgnilizną, w środku było mnóstwo pająków i wszelkich innych owadów… Nocą robiło się tam naprawdę ciemno i straszno. I jako małe dziecko naprawdę się bałam tych wieczorów i nocy oraz tych wszędobylskich pająków. Jak większość lęków dzieciństwa, prawdopodobnie i mój nie był dość dobrze wyartykułowany, ale na dziś dzień stwierdzam także, że mógł być po prostu bagatelizowany. Bo co tam, że ciemno, zimno, pająki i bez mamy? Jesteśmy na Mazurach i ma być fajnie! Dlatego też, gdy usłyszałam, że na wypad weekendowy – NIESPODZIANKA organizowany specjalnie dla mnie jedziemy w tamte rejony pomyślałam sobie krótko ” O nie ! ” 🙁 Naprawdę były momenty, że chciałam odwołać ten wyjazd. Ale wiedziałam, że jadę w doborowym towarzystwie pięciu fajnych babek i stwierdziłam, że kiedyś muszę zmierzyć się z mrocznymi duchami dzieciństwa. I tak jadąc w nieznane spodziewałam się najgorszego. Na dobrze znanej trasie wyjazdowej z Warszawy, w którymś momencie skręciłyśmy i wtedy okazało się, że jednak nie Mazury tylko Warmia i może trochę odetchnęłam. Ale gdzieś w mojej głowie Mazury zawsze były łączone z Warmią i nie dokońca je odróżniałam.


Na miejsce dojechałyśmy po zmroku. Wszędzie było głucho, ciemno, a my gnałśmy przez jakieś pole do domu, którego tak naprawdę nie mogłam zobaczyć bo nic nie było widać 😉 Zaczęły się moje lęki 😀 dodatkowo Noasiek nie wysikany, nic tylko uciekać 😉 Na szczęście w domu, czekała na mnie moja siostra, kominek/koza był rozpalony, wysikałam Noaśka, otworzyłam piwo i stwierdziłam, że muszę przeżyć do rana, bo nic już w tym szczerym polu nie wymyślę. Dom do którego zostałam przywieziona ma 100 lat i nazywa się Butterfly Factory. Ogromna salono-jadalnia podobno przypomina wnętrza Nienawistnej Osemki – Tarantino. Ja bym je nazwała stylowym. Reszta pomieszczeń jest dość minimalistyczna ( w sumie to 4 sypialnie, dwie z nich z łóżkami małżeńskimi) łazienka i wnęka kuchenna. W domu czuje się atmosferę starego miejsca i tego, że czas się zatrzymał. Nie jest to może mój ulubiony styl wnętrzarski, ale naprawdę nie można odmówić mu uroku i tego czegoś. Przez ogromne okna widać pola i otaczające lasy. Jest CICHO, latają motyle a o poranku są ogromne mgły i rosa. Jeśli, ktoś ma ochotę zapomnieć o całym świecie to jest to miejsce idealne do tego.


butterfly

butterfly_factory

źródło zdjęcia: www.naszekwatery.pl

 

Następnego dnia obudziłam się skoro świt i zrobiłam długaśny spacer po polach i łąkach w porannej rosie (kalosze obowiązkowo!). A po spacerze usiadłam z kawą na jednym z dwóch ganków należących do domu i zaczęłam odpoczywać 🙂 Noaś o dziwo czuł się tam dobrze, choć nie jest o koneserem starych domów, więc zadecydowałam, że zostaję i zobaczę co będzie dalej.

dom2

W domu jest fajnie wyposażona kuchnia oraz grill, ale do najbliższego sklepu jest dość daleko, więc najlepiej przyjechać zaopatrzonym w podstawowe produkty (tak jak i zrobiły moje współtowarzyszki) by bez zbędnego wysiłku zjeść śniadanie.

Następnego dnia pogoda nam dopisała i pojechałyśmy do wcześniej zarezerwowanego CAMP SPA. To nietuzinkowe SPA w lesie! Można się relaksować i poddawać zabiegom w otoczeniu natury. Psy mile widziane 🙂 Dlatego też wszędzie towarzyszył mi Noaś. Więcej o tym miejscu możecie przeczytać tutaj. Serdecznie polecam, pewnie w przyszłym sezonie ponieważ jest ono otwarte od maja do września.

campsa3

Warmia mnie zachwyciała: swoją naturalnością, dzikością i magią ukrytą w przyrodzie. Nie ma nic wspólnego z zatłoczonymi kurortami. Slow Life pełną gębą. Jest tam mnóstwo gospodarstw, które specjalizują się w wyrobach z rodzimych dóbr. Lawendowe pole, Różane Wzgórza, Kwaśne Jabłko – to tylko niektóre z nich. Jeśli macie ochotę poczytać o ludziach, którzy tam mieszkają i co ich sprowadziło w to miejsce polecam artykuł z Wysokich Obcasów.

Warmia ( a może i Mazury 😉 została odczarowana i z przyjemnością tam wrócę. W weekend 30-2 października odbywa się tam festiwal Sztuka w Obejściu to dobra okazja by odwiedzić to miejsce. Polecam!

PS: Pająków nie było, ale za to jakie kleszcze! Zabezpieczenie przeciwkleszczowe obowiązkowe!

 


Czytaj więcej

Konkurs – Psia matka #najlepszadlapsa

Oto i jest Konkurs na Instagramie dla fanów Psiamatka.pl 🙂 – „Psia matka najlepsza dla psa”

Psia matka – to gra słów, z jednej strony jest to mata dla psa, wyjątkowy kocyk dla psiaka, z drugiej psia matka to osoba, która kocha swojego pupila tak jak matka kocha swoje dziecko 😉 Oczywiście wszyscy wiemy, że psy to nie dzieci, ale na poziomie relacyjnym psiaki są dla nas naprawdę ważne! To nasi najwierniejsi przyjaciele – znają nas dogłębnie – w kapciach i szlafroku, a także w stylowym outficie. Są z nami w chwilach naszych wielkich radości i najczarniejszych smutków. My podobnie, towarzyszymy im w ich życiu na spacerniaku i tylko my wiemy w jakiej pozycji lubią najbardziej spać. O tym jest ten konkurs o relacji „psiej matki” i jej psa. Czekam na zdjęcia, które ukażą Waszą wyjątkową więź, miłość, zażyłość; które zobrazują to, że jesteście najlepszymi człowiekami dla swoich psów. Forma zdjęcia dowolna, wybierzemy najbardziej interesujące i niebanalne zgodne z tematem konkursu.

Do wygrania psia matka – najlepszy kocyk dla psa, która umili Wam wspólnie spędzany czas.

Konkurs skierowany jest do osób pełnoletnich, mieszkających w Polsce. Warunki wzięcia udziału w konkursie są opisane w punkcie 6 i 7 regulaminu:

6. Uczestnik musi zostać followersem @psiamatka (tzn. mieć lub założyć konto na portalu społecznościowym instagram.com, wyszukać profil @psiamatka pod linkiem http://instagram.com/psiamatka i kliknąć „obserwuj”), dodać na swój profil zdjęcie konkursowe pt. „Psia matka najlepsza dla psa”. Jury wybierze najbardziej interesujące i niebanalne jedno zdjęcie zgodne z tematem konkursu.
7. Zdjęcie konkursowe należy opublikować na swoim profilu na Instagramie, dodając hashtag (znacznik poprzedzony #) #najlepszadlapsa oraz tag (oznaczenie) @psiamatka.

A cały regulamin konkursu dostępny jest poniżej 🙂 Powodzenia!

1. Organizatorem Konkursu jest Psia Matka., z siedzibą w Warszawie, przy ulicy Chodkiewicza 4 (zwana dalej „Organizatorem”).
2. Organizator Konkursu powoła komisję konkursową (dalej „Jury”). Jury ocenia wykonanie zadań konkursowych przez uczestników Konkursu.
3. Wzięcie udziału w Konkursie jest równoznaczne z zapoznaniem się z niniejszym regulaminem („Regulamin”).
4. Konkurs trwa od 04.07.2016 od godziny 12:00 do 04.08.2016 do godziny 23:59 czasu polskiego.
5. Konkurs skierowany jest do osób pełnoletnich, mieszkających w Polsce.  Warunkiem zakwalifikowania odpowiedzi do Konkursu jest posiadanie wszelkich praw autorskich do niej.
6. Uczestnik musi zostać followersem @psiamatka (tzn. mieć lub założyć konto na portalu społecznościowym instagram.com, wyszukać profil @psiamatka pod linkiem http://instagram.com/psiamatka i kliknąć „obserwuj”), dodać na swój profil zdjęcie konkursowe pt. „Psia matka najlepsza dla psa”. Jury wybierze najbardziej interesujące i niebanalne jedno zdjęcie zgodne z tematem konkursu.
7. Zdjęcie konkursowe należy opublikować na swoim profilu na Instagramie, dodając hashtag (znacznik poprzedzony #) #najlepszadlapsa oraz tag (oznaczenie) @psiamatka.
8. Udział w konkursie jest jednoznaczny z akceptacją warunków Regulaminu.
9. Nagrodą w konkursie jest wiosenno/letnia psia matka – wyjątkowy kocyk dla psa. Za wygraną nagrodę nie przysługuje ekwiwalent pieniężny. Uczestnik nie może żądać wymiany wygranej nagrody na inną nagrodę.
10. Wyniki zostaną ogłoszone 8.08.2015 w osobnym poście konkursowym, zamieszczonym na stronie: http://instagram.com/psiamatka. Nagrodzony uczestnik zostanie otagowany (oznaczony) w treści posta (nick z Instagramu).
11. Warunkiem odebrania nagrody jest wysłanie, w terminie 7 dni od dnia opublikowania informacji o wygraniu w Konkursie przez Zwycięzcę wiadomości prywatnej z adresem mailowym oraz adresem do korespondencyjnym bezpośrednio do @psiamatka. Wysyłka nagrody wyłącznie na terenie Polski. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jest jednak zarazem konieczne do wysłania Nagrody.
12. Nagrody zostaną wysłane Zwycięzcy Konkursu w terminie do 3 dni roboczych od dnia przekazania przez danego zwycięzcę Konkursu danych, o których mowa w pkt. 10 powyżej.
13. Udział w Konkursie jest całkowicie dobrowolny. Organizator oświadcza, iż dane osobowe zbierane i przetwarzane przez Organizatora, jako administratora danych osobowych, w związku z realizacją Konkursu, będą wykorzystywane wyłącznie w ramach i na potrzeby przeprowadzenia Konkursu (w szczególności wyłaniania zwycięzcy oraz przyznawania i wysyłania nagród), zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. NR. 101, poz.926. z późn. zm.).
14. Uczestnik może zrzec się prawa do nagrody, jednakże nie może przenieść prawa do nagrody na osobę trzecią.
15. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych /Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm./
16. Organizator zastrzega sobie prawo do zmiany Regulaminu.
17. Konkurs nie jest w żaden sposób sponsorowany, wspierany, administrowany ani bezpośrednio związany z serwisami społecznościowymi Facebook lub Instagram ani jego właścicielami czy administratorami. Wszelkie pytania, komentarze oraz skargi i reklamacje związane z Konkursem powinny być kierowane do Organizatora.

Czytaj więcej

Zakochany pies – dog in love

Dwa pierwsze tygodnie stycznia upłynęły nam pod znakiem dziwnych przypadłości Noasia. Kilkudniowa alergia po zmianie karmy przemieniła się w wielodniowe zakochanie mojego psa. Jedno z drugim nie miało związku, ale spowodowało, że kilka dni mieliśmy „wyjęte z życia”. Nie było to pierwsze zauroczenie psiaka, ale nigdy wcześniej nie przybrało takich rozmiarów. Ciągłe pobudzenie, popiskiwanie, brak apetytu, niespokojny sen to tylko kilka objawów tego stanu. Najbardziej uporczywe było budzenie w nocy i namolne domaganie się spaceru, czasem nawet dwa razy w nocy…. Jak zwykle nie ustaliłam kto jest wybranką Noaśka i raczej było to zwyczajne „zawąchanie” na spacerze.

Z nostalgią wspominałam pierwsze zakochanie dorastającego Noasia, które skoncentrowało się na porannym wyciu ok 5 rano, szybkim spacerze, a potem, pomijając fakt, że Noaś nie jadł jakieś 3 dni (robił wyjątek tylko dla surowego mięska) i był dość ospały to z miną męczennika spędzał całe dnie na tarasie. Tym razem było zupełnie inaczej, kompletnie nie mógł sobie znaleźć miejsca i ciągle popiskiwał – doprowadzało mnie to szaleństwa i tworzyło w mojej głowie czarne scenariusze (że cierpi, że na coś choruje itd.) Po kolejnej nieprzespanej nocy znów zaczęłam myśleć o kastracji bo tak się nie da żyć! Przez kilka dni jadł bardzo sporadycznie, pomimo moich szczególnych zabiegów w tym zakresie. Wielokrotnie musiałam sobie powtarzać, że przecież z głodu nie umrze..

Rozczuliły mnie słowa jednej internautki, która tak opisuje swojego psa i jego zakochanie:

Cześć, Mój Albert też się kiedyś zakochał na poważnie. Tęsknił za swoją wybranką, piszczał jak czuł że ona przyjechała i jest za płotem, czuł to przez grube mury. Jego ukochana przyjeżdżała ze swoim panem pod nasz dom, bo naprzeciwko pracowała jej Pani, a mąż przyjeżdżając po żonę po pracy przywoził sunię. Sunia była młodziutka i śliczna, podobna do mojego Albercika. Mój pies tak się na nią napalał, całował ją i wyciągał mnie z domu jak tylko ją poczuł w pobliżu. Teraz miał jeszcze kilka innych miłości ale nie tak wielkich jak tamta. Teraz kobiety traktuje przejściowo, jak go nie chcą to traci zainteresowane. Oczywiście że zwierzęta, psy, kochają tak samo jak ludzie. W końcu nas też bardzo kochają i są na to ewidentne dowody, to dlaczego nie miałyby kochać się nawzajem? Też mają uczucia i emocje  Ofelia 1959

Pomijając literalne rozumienie miłości u naszych pupili, ” (…) pies swoje „zakochanie” traktuje dosyć odmiennie. Posiadanie przez psa partnerki nie jest dla niego spełnieniem marzeń, symbolem prestiżu czy statusu społecznego. Natomiast instynkt plus działanie hormonu płciowego – testosteronu są dla niego wystarczającymi i bardzo silnymi bodźcami. Kora mózgowa i tzw. neurologiczny ośrodek przyjemności (zwany też układem nagrody) szybko przetwarzają te bodźce w chęć podjęcia konkretnych działań i w miarę możliwości psa podjęcie tych działań. Stąd właśnie nawet u najbardziej posłusznych psów biorą się ucieczki za ogrodzenie posesji czy też wyrywanie się na spacerach w kierunku suczki będącej w rui. ” (cały artykuł na temat kastracji psów).

Na szczęście po chyba tygodniu (!) wszystko wróciło do normy i znów mam spokojnego Noaśka, który po za wieczornymi głupawkami jest w domu dość stabilnym, nienarzucającym się psem. Wrócił apetyt, a nawet wystąpiło awanturowanie się o jedzenie i Psiamatka jest cała szczęśliwa 😀

Nasze tipy aby pies, niekastrowany samiec się nie zakochał:

-> unikanie wąchania i wylizywania (sic!) sików na spacerze

-> unikania suczek w trakcie cieczki

-> długie spacery, zabawy z psem – tak by pozytywnie go zająć, by nie szukał zbędnych wrażeń 😉

-> jeśli już się zdarzy, że pies ma kontakt z sunią w trakcie cieczki i reaguje na nią, po powrocie do domu, należy maksymalnie zająć jego uwagę i zmysły do tego przyda się śmierdzący smaczek. Wyczyszczenie psa z ewentualnego zapachu cieczkującej suni również może być pomocne.

A jeśli już do zakochania dojdzie. No cóż… 🙁 niestety trzeba ten stan przeczekać. Nie potęgować wrażeń zmysłowych psa, czasem nawet zmienić trasę spacerową, by regularnie nie inhalował się rozkosznymi zapachami. Szczerze mówiąc nie potrafię wyobrazić sobie ekstremalnej sytuacji, że np. nasz sąsiad za ścianą ma suczkę w trakcie cieczki. Napiszcie jak sobie radzicie, jeśli macie podobne doświadczenia 🙂 A czy sunie w okresie cieczki mają jakiś repertuar nieznośnych zachowań?

Czytaj więcej